Sprawa Meursaulta to dla nas powieść bardzo osobista – po pierwsze dlatego, że miałyśmy okazję trochę pomagać Wydawnictwu Karakter przy pracy nad polskim wydaniem, po drugie, że to po prostu dzieło-gigant, które niemal spowodowało eksplozję naszych mózgów. Choć minął już niemal rok od publikacji, wciąż często wracamy myślami do długich wieczorów spędzanych w małej krakowskiej kafejce, gdzie przy słabym świetle czytałyśmy wydruk z komputera, jeszcze przed ostateczną redakcją. Ludzie dziwnie na nas spoglądali, gdy godzinami siedziałyśmy obok siebie w milczeniu, całkowicie pochłonięte lekturą, co jakiś czas przyciskając kartki do piersi w zachwycie (tak, naprawdę tak było) lub szturchając się: “EJ, WIDZIAŁAŚ TO? PATRZ, JAKIE PIĘKNE!”. To chyba pierwszy raz, gdy przeżyłyśmy jakąś książkę tak mocno (oby nie ostatni!). To także pierwsza książka, którą każda z nas ma w dwóch egzemplarzach – jednym reprezentacyjnym (z piękną, spersonalizowaną dedykacją od Kamela Daouda, z którym miałyśmy szczęście spędzić nieco czasu, gdy przyjechał do Krakowa na Festiwal Conrada), drugim do kreślenia, notowania i bazgrania. Bo tej powieści nie można czytać biernie. Na każdej stronie roi się od zdań, które wybuchają ci przed oczami jak fajerwerki i aż ręka świerzbi, by je podkreślić, złapać w locie i zatrzymać na dłużej.

Czytając Sprawę Meursaulta, nie miałyśmy wątpliwości, że to dla nas książka roku. A może nawet dekady. Najpierw łykasz ją w podekscytowaniu, bez opamiętania, a gdy nagle okazuje się, że właśnie przeczytałeś ostatnie słowo, natychmiast dopada cię ochota, by zacząć jeszcze raz (a może jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze…). To jest tak dobre, tak przytłaczająco dobre! Jakkolwiek górnolotnie by to nie zabrzmiało, to powieść, którą odczuwasz fizycznie, która cię przygniata, ściska za gardło, zabiera ci tlen, a ty prosisz o więcej.

Niespodziegadki: Kamel Daoud, Sprawa Meursaulta, Karakter.

Opis na okładce zapowiada, że autor czerpie z książek Camusa – w trakcie lektury przekonujemy się, że nie chodzi o żaden sequel, żadnego Obcego 2: Dzień Zemsty! Nie idźcie tą drogą. To coś znacznie więcej! Na fundamentach przygotowanych przez Obcego i Upadek Daoud buduje porażająco piękną, poruszającą i przede wszystkim niezależną historię człowieka opętanego przez widma przeszłości, zdeformowanego tęsknotą: oto Harun, brat zamordowanego przez Meursaulta “Araba”, próbuje oswoić traumę, opowiadając o losach swojej rodziny poznanemu w barze nieznajomemu. Mówi o swojej niezgodzie na tragiczną śmierć brata, analizuje relacje z matką, wspomina dzieciństwo. Od niektórych myśli nie jest w stanie się uwolnić.

Niespodziegadki: Kamel Daoud, Sprawa Meursaulta, Karakter.

Ogromną wartością tej książki jest to, że od osobistej tragedii Daoud przechodzi do ogółu – uświadamia, że utrata należy do podstawowych ludzkich doświadczeń i że, paradoksalnie, to nietrwałość i ulotność są tym, co najtrwalsze. Śmierć żyje w ludziach, daje fizyczne objawy, sprawia, że się kurczą i sztywnieją. A jednak, mimo że strata jest zbiorowym doświadczeniem, to musimy samotnie stawić jej czoła. Bez Boga, drugiego człowieka, z językiem, przy pomocy którego możemy próbować się wyegzorcyzmować z przeszłości.

Warto wspomnieć, że autor potrafi doskonale zachować równowagę między emocjami, jakie przemyca w swojej książce i nie czuć tu zupełnie mdłego patosu, a sama powieść nie ma w sobie nic z łzawych historyjek o kobietach po przejściach i mężczyznach z przeszłością.

Niespodziegadki: Kamel Daoud, Sprawa Meursaulta, Karakter.

Sprawa Meursaulta może być interpretowana na dwóch płaszczyznach – narrator walczy o imię brata (który z anonimowego przechodnia przeobraża się w Musę, pełnokrwistego człowieka, mającego twarz i swoją historię), a Daoud o tożsamość Algierczyków i ich prawo do opowiedzenia się. Meursault (kolonizator) przedstawił już swoją wersję wydarzeń, teraz w imieniu Musy przemawia jego brat, tak samo jak Daoud mówi w imieniu Algierczyków. Narrator staje pomiędzy Meursaultem, dla którego jego brat jest tylko bezimiennym Arabem, i jego matką, oraz Musą i niepogodzoną z jego śmiercią Mamą – walczy o godność, usiłuje przepracować traumę i ze słów zbudować tamę.

Niespodziegadki: Kamel Daoud, Sprawa Meursaulta, Karakter.

O wielkiej sile Sprawy Meursaulta stanowi również fakt, że Daoud wykracza poza podział na “złych Francuzów” i “dobrych Algierczyków”. I autor, i narrator przemawiają w języku francuskim, który sami wybrali i którego sami się nauczyli, żeby “kamień po kamieniu budować swój dom, swój język”. Nie traktują go jako jarzmo kolonizatora, ale sposób na oswojenie rzeczywistości. Sam język jest tu niezwykle ważny – jakby tej historii nie dało się opowiedzieć inaczej.

Nie zapominajmy, że wszystkie niesamowite połączenia i cała misterna konstrukcja mogłyby zostać rozmyte, gdyby nie doskonałe wyczucie słowa Małgorzaty Szczurek, tłumaczki, która swój talent udowodniła, przekładając obfitującą w znaczenia, poetycką powieść Tahara Ben Jellouna To oślepiające, nieobecne światło. Czasem widać, że tłumacz czuł tekst i znakomicie się z nim zgrał i to jest właśnie ten przypadek.

 

Podsumowując: Sprawa Meursaulta to prawdziwy majstersztyk. Gdyby nasza (niespodzie)gadka nie była dla Was wystarczającą zachętą do lektury, być może będzie nią wyrywek powieści, który doskonale ją samą opisuje: “Rodzaj książki kucharskiej, w której mieszałoby się wszystko: aromat i metafizyka, łyżki i bóstwa, naród i brzuch. Surowe i ugotowane”.

 

Mówimy o: Kamel Daoud, Sprawa Meursaulta, przeł. Małgorzata Szczurek, Karakter, Kraków 2015.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.