Uwaga, uwaga! Panie i panowie, mamy zaszczyt poinformować Was, że już niedługo na Niespodziegadkach rusza nowy cykl! Jak tytuł wskazuje, będziemy zastanawiać się, jak nie należy prowadzić spotkań autorskich. To poważna sprawa, bo takie wydarzenia są świetnym sposobem na promowanie czytelnictwa, które w Polsce przedstawia się dość mizernie. Niektóre spotkania zamiast zachęcać, są w stanie sprawić, że nawet zapalony czytelnik z frustracji rozdrapie sobie twarz, a taki, co czyta od święta, zrezygnuje nawet z przeglądania Pudelka.

Na Niespodziegadkowym kursie korespondencyjnym dowiecie się, jak szerzyć miłość do literatury albo chociaż nie dusić jej w zarodku. Odpowiemy na często zadawane pytania, takie jak:

  • czy warto czytać horoskopy przed spotkaniem?
  • czy pisarze lubią rozmowy o podwieszaniu sufitów?
  • czy brytyjski akcent wystarczy, żeby ukryć przed autorem nieznajomość jego tekstów?
  • czy traktowanie autora jak czteroletniego bratanka jest w porządku?
  • czy prowadzący i tłumacz powinni ze sobą konkurować?
  • czy fakt, że publiczność i goście podsypiają, gdy od piętnastu minut czytasz z kartki swoje pytanie, powinien cię zaniepokoić?

I wiele, wiele innych!

Wychodząc z założenia, że na cudzych błędach można sporo się nauczyć, przytoczymy Wam zabawne historyjki, których bohaterami będą prowadzący, tłumacze i inne osoby mające wpływ na przebieg spotkania.

Pierwszy odcinek już wkrótce!*

* Cykl jest zainspirowany naszymi prawdziwymi doświadczeniami, które zgromadziłyśmy, chodząc na spotkania autorskie. Opisane historie będą w stu procentach prawdziwe, ale pamiętajcie: ta seria nie ma na celu obrażania czy wyśmiewania kogokolwiek! Nie zamierzamy nikogo pokazywać palcem ani wymieniać z nazwiska. Nie twierdzimy też, że same nie zaliczyłybyśmy żadnej gafy (znając nasze szczęście i grację, pewnie byłoby ich milion). Prowadzenie spotkań autorskich to trudna sztuka, a tym, którzy robią to dobrze, należą się owacje na stojąco!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.