Wrzesień powoli dobiega końca, jesień rozkręca się na dobre i można by się spodziewać, że wydawcy też dadzą czadu i zasypią nas tonami dobrej literatury. Niestety, nasz subiektywny przegląd nowości wydawniczych wypadł dość blado i lista, którą mamy Wam do zaprezentowania, jest raczej krótka. Nie ma jednak co się smucić, bo wyłowiłyśmy prawdziwe perełki!

 

Agneta Pleijel, Wróżba. Wspomnienia dziewczynki, przeł. Justyna Czechowska, Karakter.

Jak napisać o tej powieści i uniknąć banalnych skojarzeń? Kojarzycie książki pisane przez kobiety, o kobietach i dla kobiet? To nie jest taka książka. A historie o dojrzewaniu, młodzieńczych rozterkach i makijażu? To też nie to. Wróżba to coś, na co czekałyśmy od dawna. Nareszcie książka o dziewczyńskości widzianej nie tylko przez pryzmat randek, chłopaków, błyszczyków i ploteczek między przyjaciółkami. Bohaterka Wróżby poszukuje przede wszystkim wolności i niezależności. Pomaga jej w tym ciotka, która zaraża ją głodem czytania. To powieść wyjątkowa z wielu powodów. Bo przypomina, że #girlpower to nie żaden wymysł. Bo to pierwsza europejska powieść wydana przez Karakter. Bo… Trzeci powód zdradzimy już niedługo! Więcej tutaj

 

Maciej Czarnecki, Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym, Czarne.

Skandynawia – dla jednych raj na ziemi, dla drugich nadmierna kontrola i zbyt duże uprawnienia instytucji państwowych. Szczególny postrach wśród imigrantów z Europy Wschodniej wzbudza norweski Barnevernet, czyli Urząd Ochrony Praw Dziecka. Polskie media regularnie krzyczą w nagłówkach: Norwegia odbiera Polakom dzieci bez powodu! Niektórzy przyczyny rozbijania rodzin upatrują w zbyt pochopnym działaniu urzędników, inni posuwają się dalej, tworząc teorie spiskowe, wedle których polskie dzieci są łakomym kąskiem dla zamożnych Norwegów starających się o adopcję. Ile w tym prawdy? I kto w tym sporze ma rację? To postanowił sprawdzić Maciej Czarnecki. Tego reportażu stanowczo nie możemy się doczekać! Więcej tutaj

 

Patti Smith, Pociąg linii M, przeł. Maciej Świerkocki, Czarne.

Seria amerykańska Czarnego zawsze kusi nas dobrymi tytułami (i znakomitymi okładkami). Tym razem w serii ukażą się zapiski Patti Smith, więc jest to dla nas podwójna frajda. Bo, co tu dużo mówić, Patti Smith jest fantastyczna. Jeśli okaże się, że Pociąg linii M jest tekstem, który rzeczywiście balansuje na granicy świata realnego i wyśnionego, miesza fakty i fikcję i nakreśla barwny obraz zarówno tego, co autorka obserwuje, jak i tego, co dzieje się w niej samej, to już nie możemy się doczekać, aż przeżyjemy tę przygodę.

 

Éric Baratay, Zwierzęta w okopach, przeł. Barbara Brzezicka, Wydawnictwo w Podwórku.

Choć książka ta została napisana przez historyka, to nie ma nic wspólnego z nudnymi, wielostronicowymi raportami, których autorzy mają obsesję na punkcie dat, liczb i rodzajów broni – tego akurat możemy być pewne, mając za sobą lekturę Zwierzęcego punktu widzenia. Publikacja, która ma trafić do księgarń w październiku, porusza temat I wojny światowej. Éric Baratay po raz kolejny podejmuje się niezwykle trudnego zadania, jakim jest spojrzenie na historię oczami zwierząt. Tym razem składa hołd koniom, psom i gołębiom, które u boku ludzi dzielnie służyły w szeregach walczących armii.

 

Alain Mabanckou, Le monde est mon langage, Grasset.

Jak już wspomniałyśmy, czujemy się w tym miesiącu trochę zaniedbane przez polskich wydawców, dlatego planujemy dostarczyć sobie dawkę dobrej literatury z zagranicy. Padło na Alaina Mabanckou, bo tak się składa, że on jeszcze nigdy nas nie zawiódł. Jego najnowsza, nieopublikowana jeszcze w Polsce książka to zbiór portretów rozmaitych ludzi, których autor spotkał na swojej drodze. Nagradzani pisarze i nieznani, fascynujący dziwacy. Młodzi, starzy, z różnymi paszportami. Łączy ich jedno – wyrażają się w języku francuskim. Przewrotny tytuł, który oznacza: „Świat jest moim językiem”, zdaje się polemizować ze słynną maksymą Wittgensteina: „Granice mojego języka wskazują granice mojego świata”. Nam taka idea wykraczania poza podziały na to, co francuskie, a co frankofońskie, podoba się bardzo! I zdaje się, że tu, gdzie żyjemy, również warto byłoby taką myśl zaszczepić.

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.