Po listopadowym szaleństwie przyszła pora na grudzień. Pogoda coraz mniej zachęcać będzie do wychodzenia z domu, co oznacza tylko jedno: więcej czasu na czytanie! Ostatni miesiąc roku ma w sobie jakąś sentymentalną nutę, która zawsze skłania nas do sięgania po książki już znane i bliskie naszym sercom (o tym na pewno będziemy jeszcze pisać na Niespodziegadkach, więc zostańcie z nami!). Mimo to wciąż ostrzymy sobie zęby na kilka nowości. Poniżej kilka propozycji wydawniczych, które ostatnio szczególnie przykuły naszą uwagę.

 

sztukakochania

Michalina Wisłocka, Sztuka kochania, Agora.

To jest książka-legenda, pierwszy polski podręcznik do seksuologii. Wydany w 1976 roku wywołał prawdziwy skandal. Oficjalnie wszyscy oburzeni byli swobodą, z jaką Wisłocka mówiła o antykoncepcji, pozycjach seksualnych czy masturbacji, lecz po cichu, kiedy nikt nie widział, z wypiekami na twarzy, każdy wertował swój egzemplarz, zgłębiając tajniki skomplikowanej „sztuki kochania”. Poradnik szybko stał się bestsellerem – sprzedano ponad 7 milionów woluminów (to więcej niż Biblia i Pan Tadeusz!), pojawiły się tysiące pirackich dodruków, książeczka wędrowała z rąk do rąk. Dziś uważa się, że to Michalina Wisłocka zapoczątkowała w Polsce rewolucję seksualną.
W oczekiwaniu na premierę filmowej biografii charakternej warszawskiej seksuolożki (27 stycznia), ciekawe tego, co czytały nasze mamy i babcie, z pewnością zajrzymy do nowego, pięknego (projekt: Ola Niepsuj) wydania Sztuki kochania. PS. Drodzy rodzice, jeśli nie chcecie za szybko zostać dziadkami, prawdopodobnie lepiej niż WDŻ sprawdzi się opcja wysłania nastoletnich dzieci na wagary z Wisłocką w plecaku. Serio. (Może jednak nie… Więcej tutaj)

 

kinoislandii

Sebastian Jakub Konefał, Kino Islandii. Tradycja i ponowoczesność, Wydawnictwo w Podwórku.

Kochamy Islandię. Za charakter, za dzikość, za fascynującą nieprzenikliwość. Za język i za zapierające dech w piersiach krajobrazy. Badaczki Islandii byłyby z nas jednak marne, bo kiedy temperatura spada poniżej zera, zamieniamy się w słynne burrito of sadness i jeśli tylko nic nam za to nie grozi, ograniczamy się do trasy kanapa – czajnik z gorącą herbatą. Przedzieranie się przez zaspy, to nie dla nas. Na szczęście istnieje inny sposób na to, by odkrywać Islandię: kino. I to nie byle jakie! Nói albinói, Fúsi, Barany – te filmy bez chwili zawahania wpisałybyśmy na listę naszych ulubionych. (Sceny, w których radiowy komunikat zapowiadający burzę śnieżną i ostrzegający przed wychodzeniem z domu zestawiony jest ze spokojnymi twarzami Islandczyków, którzy nic sobie z tego nie robią, utwierdzają nas w przekonaniu, że turystyka filmowa to w naszym przypadku słuszny wybór.)
Jak się domyślacie, nowa książka Wydawnictwa w Podwórku to nasz absolutny must have. Kino Islandii? Nasze serca wołają: biegiem do księgarni! Więcej tutaj

 

11.41

Michał Łuczak, Filip Springer, 11.41, Sputnik Photos.

Było już o fascynującej brzydocie budynków, było o znikających miasteczkach, o trudnej sytuacji mieszkaniowej w Polsce i o intrygującej parze architektów. Tym razem, po udanym projekcie Miasto Archipelag (więcej tutaj), Filip Springer udaje się w reporterską podróż poza granice kraju. Wraz z fotografem Michałem Łuczakiem odwiedza Armenię, gdzie 7 grudnia 1988 roku o godzinie 11:41 świat setek tysięcy ludzi legł w gruzach. Wskutek trwającego zaledwie 47 sekund trzęsienia ziemi stracili rodziny i dach nad głową. W mieście Spitak, do którego docierają autorzy książki, zachował się zaledwie jeden budynek. Brzmi jak mocne literackie przeżycie. Plus dużo dobrych zdjęć.

 

Nie wierz nikomu

Stanisław Czycz, Nie wierz nikomu, Ha!art.

Tak, jak już wspominałyśmy – grudzień to miesiąc powrotów do przeszłości. Nawet do takiej, której same nie mamy prawa pamiętać. Grudniową wyliczankę zaczęłyśmy od kultowej książki Michaliny Wisłockiej, a kończymy na powieści z historią. Wydane w latach 80. ubiegłego wieku Nie wierz nikomu to antyreżimowy tekst, który został mocno ocenzurowany przed publikacją. Autor nie mógł się pogodzić z takim okaleczeniem książki, więc rozdawał znajomym egzemplarze opatrzone dopiskami i doklejonymi stronami. Już to sprawia, że oczy zaczynają nam błyszczeć (lubimy takie podziemne klimaty, przyznajemy się bez bicia!). A do tego dochodzi jeszcze fakt, że nowe wydanie zostało zrekonstruowane na podstawie redaktorskiego śledztwa i uzupełnione o znalezioną w prywatnym archiwum pisarza i nigdy nieopublikowaną drugą część. Po prostu musimy wypróbować tę książkę.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.