Ustawa z dnia 15 grudnia 2016 roku (projekt): O niezabijaniu w młodych ludziach resztek zainteresowania literaturą

Art. 1. W związku z dramatycznym stanem czytelnictwa w Polsce Niespodziegadki, niezależne ministerstwo ds. kochania literatury, wprowadza plan nadzwyczajny, mający służyć ochronie zarówno dobrych książek, jak i młodych umysłów (które nie są śmietnikami, wbrew temu, co sądzą niektórzy dorośli). W związku z tym oświadczamy, co następuje:

§1 W uzasadnionych przypadkach uczeń ma prawo (a nawet moralny obowiązek) czytać pod ławką. Tylko dobrą literaturę i tylko na nudnych lekcjach.
§2 W przypadku ekstremalnie nudnej lekcji i ekstremalnie wciągającej książki, uczeń ma prawo iść na literackie wagary. Warunkiem jest późniejsze zdanie relacji z lektury (dobrymi rzeczami należy się dzielić).
§3 Uczniowie, których cechować będzie szczególne zamiłowanie do literatury, otrzymają stypendium, które będą mogli wydać w niesieciowych księgarniach i na targach książki.
§4 Surowo zabrania się nauczycielom robienia kartkówek z treści lektur. Pytania o kolor sukienki, ilość guzików czy opisany na 150 stronie zapach unoszący się w kuchni karane będą dożywociem w odosobnieniu. Do czytania skazani dostaną jedynie Pięćdziesiąt twarzy Greya.

 

Art. 2. Niniejsza ustawa kładzie jednak największy nacisk na wprowadzenie do szkół alternatywnego kanonu lektur, który położy kres mającym miejsce od lat celowym i dobrze zorganizowanym próbom zduszenia w zarodku chęci do czytania. Niespodziegadki pozwalają sobie zaproponować alternatywy zarówno dla sucharów serwowanych w szkołach od dziesięcioleci, jak i dla niezbyt trafionych tytułów, które na listę zostały wpisane niedawno:

§1 Henryk “Relikt” Sienkiewicz, W pustyni i w puszczy

Bo Nobel, bo czytali go nasi dziadkowie, bo płakały nad nim nasze babcie, bo Nel w filmie wyglądała jak aniołek – wszystko fajnie, tylko czy to powód, by serwować dzieciom ogromny talerz parującego rasizmu?

Jakiego rasizmu? – zapytają niektórzy. Przecież Sienkiewiczowski Kali jest nawet sympatyczny i w sumie jako dzieci raczej go lubiliśmy. Tylko czy Kali nie był trochę takim poczciwym wioskowym przygłupem, którego dobrze sobie poklepać po plecach, podśmiewując się z jego nieskładnych wypowiedzi i fatalnych manier? Nie przekonałyśmy Was? To patrzcie na to: “Wa-hima mają czarne mózgi, ale twój mózg powinien być biały (…). Wstydź się, Kali, zmień stare obrzydłe zwyczaje Wa-himów na dobre, a za to pobłogosławi cię Bóg, i bibi nie powie, że Kali jest dziki, głupi i zły Murzyn” (więcej takich kąsków tutaj).

Panie Sienkiewiczu, panu już dziękujemy. Czas, by uczniowie wybrali się do prawdziwej Afryki. Bez stękającego im nad głowami wiekowego Noblisty.

Nasze propozycje? Na początek niech będą Babcia 19 i sowiecki sekret Ondjakiego oraz Jutro skończę dwadzieścia lat i Papryczka Alaina Mabanckou. Bohaterami każdej z tych powieści są dzieci. O dziwo, panie Henryku, są to dzieci bystre, a ich “czarne mózgi” działają nadzwyczaj sprawnie. Pozwólmy młodym przekonać się, że czy to w Angoli, w Kongu czy w Polsce, mogą przeżywać ekscytujące przygody z rówieśnikami, którzy, choć mają ciemniejszą skórę, to potrafią czytać, pisać i myśleć. Wchodzi pan w to, panie Henryku?

 

nowykanonlotta2

(Lotta z ulicy Awanturników, reż. Johanna Hald, 1992.)

 

§2 Niech żyje wojna!

Mało co przeraża nas tak jak widok uśmiechniętych przedszkolaków śpiewających wesołe piosenki o wojnie i mało co przygnębia nas bardziej, niż fakt, że uczniowie w szkołach recytują na ocenę wierszyki o tym, jak to dobrze umierać za ojczyznę. Czym innym jest bowiem pamięć (o złym, które nas spotkało, ale i o złym, które my wyrządziliśmy innym), a czym innym gloryfikowanie wojny.  Najważniejszą nauką, która płynie z historii jest to, że wojna jest brutalna i wyniszczająca. To zło absolutne, do którego nigdy więcej nie powinniśmy dopuścić.

Dlatego obok martyrologicznych, wściekle patriotycznych klasyków serwowanych w szkołach, proponujemy dorzucić do kanonu Wojnę, która zmieniła rondo – książeczkę, która ukazuje okropność wojny, jednocześnie nie epatując przemocą i traumatycznymi opisami. Nadaje się nawet dla pierwszaków.

Autorzy spisu lektur od lat zdają się nie zauważać, że żyjemy w XXI wieku, a miłość do ojczyzny nie polega na wymachiwaniu szabelką i heroicznemu rzucaniu się na bagnety, ale na aktywności, współpracy i działaniu na rzecz równego społeczeństwa. Uświadommy dzieciom, że ich głos jest ważny, i zamiast zachęcać do sięgania po broń, porozmawiamy z nimi o tym, co to właściwie jest demokracja i wyjaśnijmy, dlaczego dyktatura jest zaprzeczeniem wolności. (Książeczki wydawnictwa Tako dobrze byłoby sprezentować także absolwentom!)

Jak jeszcze przekonać młodych, że mogą być dumni ze swojego miejsca pochodzenia? Serwując im to, co polska literatura ma najlepszego: współczesne reportaże. Wystarczy zajrzeć do katalogów takich wydawnictw jak Czarne czy Dowody na Istnienie, by przekonać się, że naprawdę mamy się czym pochwalić. Nasi reporterzy przemierzają cały świat i przywożą tak wiele porywających, znakomitych historii, że bez wątpienia uda się znaleźć coś, co przypadnie uczniom do gustu (i będzie dobrą alternatywą dla Neli Małej Reporterki, która, bez urazy, nie nadaje się dla ósmoklasistów).

Starszym wrzuciłybyśmy do plecaka jeszcze Marię Pannę Nilu Scholastique Mukasongi. To skuteczna szczepionka na chęć wprowadzania podziałów na “lepszych” i gorszych”, “prawdziwych” i “nieprawdziwych”, “godnych i “niegodnych”.

nowykanonpippi2

(Pippi Långstrump, reż. Olle Hellbom, 1969)

 

§3 Małgorzata Musierowicz, Jeżycjada

Wiemy, że książki Musierowicz cieszą się sporą popularnością, nas jednak opowieści o rodzie Borejków jakoś nigdy nie porwały. Nie utożsamiałyśmy się z bohaterkami, które od najmłodszych lat szykowały się do roli żony i matki i nie przypadło nam do gustu, że każda część kończy się dźwiękiem weselnych dzwonów. My jako dorastające dziewczynki marzyłyśmy o tym, by zostać pisarkami, astronautkami albo wynalazczyniami i nie bardzo nas ciągnęło do świata randek, mierzenia białych sukien i gotowania niedzielnego rosołu. Nie zamierzamy włazić z buciorami do niczyjego domu, ale może warto byłoby chociaż zasugerować uczniom, że istnieją również inne sposoby na życie i inne modele rodziny niż matka lepiąca pierogi dla wracającego z pracy ojca?

Oto kilka historii, które warto opowiedzieć dorastającym ludziom:

Jak mama zostałą Indianką : o mamie, która zamiast smażyć schabowe, na chwilę znów staje się dzieckiem, by pobawić się z synkiem w Indian.

Igor i lalki: o chłopcu, który lubi grę w piłkę tak samo mocno, jak zabawę lalkami.

Ewolucja według Calpurnii Tate: o dziewczynce, która dowiaduje się, co to ewolucja i marzy o tym, by zostać przyrodniczką. Dzięki temu zamiłowaniu zbliża się do swojego dziadka i wraz z nim poznaje świat.

Rok szczura: o nowej siostrze, która przychodzi na świat i o mamie, która z tego świata odchodzi. Bo życie nie zawsze jest kolorowe i nie ma sensu tego przed dziećmi ukrywać. Zresztą, czy jest sens ukrywać przed nimi cokolwiek? Są bystre i wiedzą więcej, niż nam się zdaje.

I coś od polskich autorów: Przyszywany dziadek – o tym, że dziadka można dostać w prezencie na urodziny, bo przecież to nie więzy krwi, ale przyjaźń i dzielony czas są najważniejsze.

Czujecie się już za starzy na takie książeczki? To może Jeśli o Tobie zapomnę, stanę się kimś innym Idy Linde? Niewielka książeczka o niesamowitej sile rażenia, poetycka opowieść o miłości, którą wnuczka darzy dziadka. I o tym, jak trudno rozstać się z ukochaną osobą.

nowykanonlotta

(Lotta z ulicy Awanturników, reż. Johanna Hald, 1992.)

§4 Lucy Maud Montgomery, Ania z Zielonego Wzgórza

Doceniamy, że autorzy kanonu uznali książkę o dziewczynce za godną wpisania na listę. Jeszcze bardziej doceniamy to, że wybrali historię dziewczynki, która ma wyobraźnię i której zdarza się używać mózgu w celu innym niż wypełnianie podstawowych obowiązków domowych i ewentualne szukanie męża. Zdajemy sobie sprawę, że dla wielu osób Ania nierozerwalnie kojarzy się z dzieciństwem i budzi miłe skojarzenia. Niestety, my do tej szczęśliwej grupy się nie zaliczamy, dlatego chciałybyśmy zaproponować kilka alternatyw dla tych, którzy nie zaprzyjaźnią się z rudowłosą marzycielką.

Po pierwsze, gdzie jest Pippi Pończoszanka? Też ruda, też szalona, lecz z tym szelmowskim błyskiem w oku, którego, w naszej opinii, Ani niestety brak.

A może Lotta z ulicy Awanturników? Dziewczynka, która miewa swoje humory, bywa pyskata i niechętna do noszenia aksamitnych sukienek, ale jest za to pomysłowa, bystra i zaradna. Albo Mała Ida też chce psocić? Hej, dziewczyny też mają prawo mieć obdarte kolana!

Co dla starszych? Na pewno Tove Jansson! Ją można czytać w ciemno. Na listę lektur, obok “Muminków” (Mała Mi!), bez wahania wpisałybyśmy Lato – książkę o niesamowitej więzi między dwiema charakternymi bohaterkami: babcią i wnuczką.

Nie byłybyśmy sobą, gdybyśmy nie umieściły tu też Wróżby Agnety Pleijel. Nigdy nie jest za wcześnie na dobrą literaturę, a to jedna z najlepszych książek, jakie w życiu czytałyśmy (więcej tutaj).

Swoją drogą, czy to nie zastanawiające, że wszystkie nasze propozycje pochodzą ze Skandynawii? Czyżby reszty świata nie interesowały dziewczynki?

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.