To pierwszy raz w historii Niespodziegadek, gdy autor sam zgłasza się do nas i proponuje nam zrecenzowanie książki. Zgodziłyśmy się troszkę w ciemno, ciekawe, jaką przygodę będzie nam dane przeżyć w Żuniowym świecie.

Najpierw przeprowadziłyśmy małe śledztwo. Chciałyśmy się dowiedzieć, z czym przyjdzie nam się zmierzyć. Okazało się, że Iga Zakrzewska-Morawek od lat dzieli się swoimi zapiskami na stronie Achondroplazjak.pl – wyróżnionej nagrodą specjalną w konkursie na najlepszy blog roku 2014 organizowanym przez Onet. Tam, w sieci, narodził się  Żunio – bohater książki, która niedawno trafiła na księgarniane półki.

zunio2

Świat według Żunia to zbiór wycinków rzeczywistości, składających się na barwny, nietypowy obraz rodzinnego życia. Narratorem jest mały, ciekawski chłopiec, który bacznie przygląda się otaczającym go dorosłym, nieraz dziwiąc się ich zachowaniu. Dlaczego mama mówiąc, dzieli wyrazy na sylaby, a tata po raz dziesiąty tłumaczy, czym jest kwiat? Czego szukają rodzice w tajemniczym składziku-bezładziku? To tylko niektóre z pytań, które zaprzątają głowę Żunia. Uwadze dwulatka nie umykają również przedmioty. Bohaterami jego opowieści stają się zmywarka, suszarka czy telewizor – zwyczajne w oczach dorosłych sprzęty domowe u Żunia budzą fascynację i sprawiają, że w ruch idzie wyobraźnia. Autorka przeplata lekkie, zabawne opowieści o codzienności ze wzruszającymi historiami o miłości, tęsknocie i przemijaniu.

zunio3

Na początku nie byłyśmy pewne, do kogo właściwie skierowana jest ta książka. Czy to coś dla dzieci, czy też dla całkiem dorosłych? Prawdę mówiąc, do tej pory nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Fakt, że napisana jest z perspektywy dziecka może sugerować, że to publikacja dla młodszych czytelników. Jednak nie możemy się z tym tak do końca zgodzić. Dlaczego?

Najważniejszym powodem, a jednocześnie elementem zasługującym na dokładne opisanie, jest język, jakim posługuje się Żuń. Chłopiec używa wybitnie nietypowych sformułowań i zaskakującego słownictwa. Ze składnią też szaleje. Obawiamy się, że dzieci mogą sobie nie poradzić z tak wybujałą i niesforną polszczyzną. Choć, prawdę mówiąc, my się w tym specyficznym ekosystemie raczej nie odnajdujemy, trudno nam się nie uśmiechnąć, bo chyba znamy źródło tego intensywnego słowotwórczego fermentu. Nie jesteśmy mamami, ale tak się składa, że opiekujemy się kilkoma futrzastymi dżentelmenami, którzy są nam bardzo bliscy. I przyznajemy, że przy nich nasz sposób wyrażania się również przechodzi metamorfozę. Zwracając się do nich, wymyślamy nowe kreatywne nazwy, używamy dość szczególnej składni, a czasem też wyciągamy z lamusa dziwne określenia (“No powiedz, kto jest klawym łobuziakiem, no kto?”). Tak to jest: czułość to trochę takie językowe drożdże, na których wyrasta mnóstwo zaskakujących wyrażeń.

zunio4

Warto tutaj też wspomnieć, że książka jest bardzo ładnie wydana. Między kolejnymi opowieściami pojawiają się przeplatane cytatami rysunkowe pocztówki z życia małego Żunia i jego rodziców. Miłe dla oka ilustracje autorstwa Dominiki Cierplikowskiej przyciągają uwagę i zapadają w pamięć.

 

PS.

W jednym z komentarzy na blogu autorki ktoś niefortunnie nazywa chłopca “biedulkiem”. Jak brzmi odpowiedź? „A co to biedulek jest? Ja Dominik jestem. Dla przyjaciół Żuń.”

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko serdecznie Żunia pozdrowić i życzyć mu wszystkiego dobrego!

 

Mówimy o: Iga Zakrzewska-Morawek, Świat według Żunia, Zielona Sowa, Warszawa 2016.

Komentarze (3) + Dodaj komentarz

  1. osinski napisał(a):

    Dziewczęta ja do Was apeluje : Przeczytajcie czasem jakąś książkę, która nie będzie dobra i jej nie polecicie, bo tyle tych dobroci, że mi czasu brakuje 🙂 Tak natomiast całkiem serio, to Żunia mam już od jakiegoś czasu na uwadze i kiedyś pewnie się z nim spotkam w końcu ^^ Pozdrawiam i zabieram się do „Niedzieli…”

    • Niespodziegadki napisał(a):

      To nie do końca tak, że polecamy. Prawdę mówiąc, nie bardzo odnalazłyśmy się w Żuniowym świecie. Oczywiście jeśli masz ochotę, to nie wzbraniamy sięgnąć po tę książkę 🙂
      Za to Trouillot rekomendujemy z całego serca!!! Mamy nadzieję, że przypadnie Ci do gustu równie mocno jak nam 🙂

      • osinski napisał(a):

        A ja wam powiem tak, że nawet jeśli doszukujecie się w książkach niedociągnięć i nawet jeśli nie do końca się w nich odnajdujecie, to piszecie o nich w taki sposób, że mnie one intrygują i mam ochotę je czytać. Dlatego sięgnąłem po Prawdę i dlatego recenzja Żunia jest dla mnie rekomendacją. gdybyście wychwalali pod niebiosa jak niektórzy blogerzy ( przyznam , że samemu mi się zdarza ) to raczej bym nie uwierzył, a wam dziewczęta wierzę. Co do Trouillot to pierwsze podejście za mną właśnie i mam ochotę go właśnie….wychwalać 😀 No ale spróbuję może stonować 😀 Czy może jednak wychwalać?:D Jak myślicie ?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.