Styczeń obfitował w mocne czytelnicze przeżycia. Nadszedł nowy miesiąc, a my zgodnym chórem mówimy:  chcemy jeszcze! Oto kilka wydawniczych świeżynek, po które na pewno sięgniemy w lutym:

 

Tove Jansson, Słoneczne miasto, przeł. Teresa Chłapowska, Justyna Czechowska, Marginesy.

Dużo czasu upłynęło, nim sięgnęłyśmy po „dorosłe”, niemuminkowe książki Tove Jansson i przekonałyśmy się, ile w nich magii i wciągających, barwnych opowieści (zerknijcie tutaj). Więcej tego błędu nie popełnimy! 15 lutego, w dzień premiery Słonecznego miasta, stawiamy się w księgarni o świcie. Tym razem wydawnictwo Marginesy zaserwuje nam polskie przekłady dwóch powieści naszej ulubionej fińskiej pisarki. Nie możemy się doczekać!

 

 

Burhan Sönmez, Stambuł, Stambuł, przeł. Paulina Dominik, Książkowe Kilmaty.

Powieść, której akcja toczy się w podziemnym tureckim więzieniu. Bohaterowie spędzają czas, racząc się wzajemnie historiami z własnego życia. Po opisie Stambuł, Stambuł kojarzy nam się trochę ze znakomitym Tym oślepiającym, nieobecnym światłem Tahara Ben Jellouna, więc nie mogłybyśmy sobie odpuścić takiej lektury.  Wydawca zapowiada, że to  “opowieść o sile ludzkiej wyobraźni, o ocalającej roli śmiechu i o tym, że wszędzie jest tyle samo nadziei, co cierpienia” –  czyli coś, co jest nam teraz bardzo potrzebne.

 

 

Marcin Kącki, Plaża za szafą. Polska kryminalna, Agora.

W dzieciństwie z niecierpliwością wyczekiwałyśmy chwili, w której nasze mamy zasną, a my, po kryjomu, obejrzymy kolejny odcinek Magazynu Kryminalnego 997 (do dzisiaj miewamy wizje, w których złodziej-akrobata wspina się balkonach, a potem wyważa okno, żeby pod osłoną nocy wykraść nasz dobytek). Kryminalna podróż po Polsce z autorem  reportażu Białystok. Biała siła, czarna pamięć? Za bilet jesteśmy gotowe zapłacić każdą cenę!

 

 

Dan Baum, Dziewięć twarzy Nowego Orleanu, przeł. Adam Pluszka, Czarne.

Kto podczytuje nas od jakiegoś czasu, ten wie, że to, co amerykańskie kręci nas średnio (lub wcale). Wyjątkiem jest Seria Amerykańska, którą jesteśmy oczarowane. Tym razem Wydawnictwo Czarne serwuje nam opowieść o Nowym Orleanie, naznaczonym cierpieniem i tragediami mieście bluesa. Koniecznie musimy to przeczytać!

 

 

 

Frank Westerman, Martwa dolina, przeł. Małgorzata Diederen-Woźniak, Dowody na Istnienie.

„21 sierpnia 1986 roku wieczorem, księżyc był wtedy w nowiu, z doliny w północno-wschodnim Kamerunie zniknęło wszelkie życie. Kurczaki, pawiany, zebu i ptaki leżały martwe w trawie – tak samo jak dwa tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci. Nie było żadnych strat materialnych: chaty i drzewa palmowe stały nietknięte” – tak brzmi zapowiedź nowej książki Franka Westermana. Już chyba rozumiecie, dlaczego to nasz absolutny must read? Te kilka zdań brzmi tak intrygująco, że po prostu nie umiałybyśmy się powstrzymać! Więcej tutaj

 

 

Giorgio Agamben, Piłat i Jezus, przeł. Monika Surma-Gawłowska, Andrzej Zawadzki, Znak.

Bez obaw, nie planujemy żadnej krucjaty. Tytuł tej książki pewnie nie zwróciłby naszej uwagi, gdyby nie… Agamben! To nazwisko gwarantuje porywającą lekturę, która zmusza do myślenia i wywraca świat do góry nogami. Tym razem włoskiego filozofa zaciekawiła postać Piłata – dla jednych wysłannika szatana, dla innych świętego (patrz: Kościół etiopski). Kim był, czyją wolę wypełniał, jaka była jego relacja z Jezusem? – jeśli czytaliście inne teksty Giorgio Agambena, wiecie, że te pytania to pretekst, by rozważyć wiele innych, ważnych i dla wierzących, i niewierzących kwestii.

 

 

Keith Houston, Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski, przeł. Paweł Lipszyc, Karakter.

Książka o książce – czy można się takiej oprzeć? Nam, szalonym fankom nie tylko literatury, ale też książek właśnie (kto nie lubi głaskać okładek i wąchać stron?), już cieknie ślinka. Gdy w towarzystwie słyszymy, że papier to przeżytek i liczą się tylko e-booki, dostajemy białej gorączki, a ta lektura zdaje nam się cudownie kojącym lekarstwem. Poza tym, skoro Karakter wydaje, to wiadomo, że jest na co ostrzyć sobie zęby.

 

 

Jacek Olczyk, Życie literackie w Krakowie, Ha!art.

Patrząc na sam tytuł, wiedziałyśmy, że chcemy to przeczytać. Bo tak się składa, że Kraków to nasze miasto. To tutaj przeżywałyśmy najlepsze chwile w życiu: uczestnicząc w Targach Książki i w festiwalach literackich, poznając pisarzy, tłumaczy i wydawców, czy po prostu włócząc się nocami po Kazimierzu i prowadząc inspirujące rozmowy. To książka dla nas i trochę też o nas, bo czym byłoby życie literackie, gdyby nie zapaleni czytelnicy?

 

Komentarze (5) + Dodaj komentarz

  1. Na prawdę oszaleję z tymi premierami. I „Książkę” Karakteru muszę i „Stambuł” i nową Tove i „Pod śniegiem” (z obrazka). Oszaleję. Rzucam pracę, amen.

    • Zuzanna pisze:

      Tak trzymaj! Rzućmy wszystko i chodźmy czytać książki.

      • Już dawno wymyśliłyśmy, że powinno istnieć coś takiego jak zasiłek czytelniczy 😀 Nieuleczalne mole książkowe miałyby wreszcie za co kupować te wszystkie świetne książki, a statystyki przestałyby dołować i kto wie, może nawet dogonilibyśmy Szwecję. My gotowe jesteśmy czytać na pełen etat!

  2. Zuzanna pisze:

    Frank Westerman – ten człowiek nigdy nie zawodzi jako pisarz i reporter. A poza tym widzę tu same smaczne propozycje do lektury. Dziękuję!

  3. Mnie też szalenie intryguje „Martwa dolina”, a i Agambenem i Houstonem nie pogardzę. Zapowiada się dobry miesiąc. 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.