Zanim na dobre rozkręci się lato i na rynku wydawniczym zrobi się cicho jak makiem zasiał, prezentujemy Wam nasz wybór na czerwiec. W repertuarze spotkania z dwiema świetnymi tłumaczkami, podglądanie łosi, kura na kolację (ale tylko w charakterze gościa), a na deser dwa tomiki poezji (!!!).

 

Antjie Krog, Ciało ograbione, przeł. Jerzy Koch, Wydawnictwo Literackie.

Język afrikaans zawsze nas fascynował, kojarzył się z Coetzee’em i Die Antwoord. Podobno Flamandów i Holendrów śmieszy bardziej niż Polaków czeski. Miałyśmy miniprzygodę z nauką afrikaans i choć teraz umiemy tylko spytać Którędy do hotelu?, sentyment pozostał. Ciekawi nas poezja Antije Krog: już samo pisanie w lokalnym języku jest manifestem odwagi i niezależności, a z opisu wynika, że w środku jest jeszcze lepiej.

 

 

Linn Hansén, Przejdź do historii, przeł. Justyna Czechowska, Lokator.

Szwedzka poetka Linn Hansén będzie gościnią tegorocznej edycji Festiwalu Miłosza – z tej okazji nakładem wydawnictwa Lokator ukaże się tomik wierszy Przejdź do historii. Dlaczego zamierzamy rzucić się na niego w dniu premiery? Powód może wydać Wam się nieco dziwaczny: jeśli coś tłumaczy Czechowska, w ciemno dajemy temu 10/10 (a potem tylko upewniamy się, że znowu miałyśmy rację).

 

 

Marcel Bénabou, Dlaczego nie napisałem żadnej z mojej książek, przeł. Krzysztof Zabłocki, Lokator.

Chcecie nas zachwycić? Weźcie niemoc twórczą, błyskotliwość i francuską zadziorność. Podsypcie odrobiną OuLiPo, doklejcie przewrotny tytuł, dobrze wymieszajcie i rozlejcie na stu osiemdziesięciu stronach – jesteśmy Wasze. Czekamy na tę książkę z niecierpliwością!

 

 

 

Weronika Gogola, Po trochu, Książkowe Klimaty.

Podobno nie ma lepszej szkoły pisania niż tłumaczenie. Może to dlatego tłumacze, którzy sięgają po pióro, często okazują bardzo dobrymi literatami? Na debiut Weroniki Gogoli ostrzymy sobie zęby z co najmniej jednego powodu: jeśli autorka przekładu Púčeka pisze tak, jak tłumaczy, to już wiemy, że będziemy mieć ciarki na plecach!

 

 

 

Marek Vadas, Uzdrowiciel, przeł. Małgorzata Dambek, Książkowe Kilmaty.

Mamy silną alergię na pisane przez Europejczyków afrykańskie historyjki z serii „Afrykanie są dzicy, a słonie duże”, ale Marek Vadas to prawdopodobnie zupełnie inna półka. Czy mogłybyśmy odmówić sobie wyprawy do świata, w którym „skóra może nagle zmienić kolor, mężczyzna może przedzierzgnąć się w kobietę, a niewidzialny pies porwie wam przygotowaną na kolację kurę”? (To ostatnie nam się akurat nie przydarzy, bo w kurach wolimy widzieć sympatyczne towarzyszki do rozmowy niż jedzenie).

 

 

 

Agnieszka Kościańska, Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu, Czarne.

Pamiętacie, kiedy dowiedzieliście się, że rodzice nie znaleźli Was w kapuście, a w ciążę nie można zajść od całowania (ciekawe, czy znajdzie się ktoś, kto dowie się tego właśnie z tego posta!)? Agnieszka Kościańska zaprasza w podróż wehikułem czasu: dowiemy się, jak świadomość seksualna Polaków zmieniała się na przestrzeni lat i poznamy rewolucjonistów, którzy wpłynęli na to, jak w mówiono o seksie. O jednej z tych rewolucjonistek pisałyśmy tutaj i jesteśmy ciekawe, co o niej wyczytamy w tej książce!

 

 

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.