Jeśli skorzystaliście z naszego miniporadnika i zaczęliście przygodę z literaturą afrykańską, prawdopodobnie macie apetyt na więcej. To się świetnie składa, bo dziś na Niespodziegadkach serwujemy 6 kolejnych wybornych afrykańskich smakołyków. Będzie coś dla wielbicieli klasyki i coś dla fanów formalnych eksperymentów. I mnóstwo dobroci dla tych, którzy chcą poszerzać literackie horyzonty i nie boją się zapuszczać w nieznane tereny. Gotowi? Zaczynamy!

 

Alain Mabanckou, Kielonek, przeł. Jacek Giszczak, Karakter.

Kielonek, stały bywalec baru Śmierć kredytom, opisuje losy innych osób, które wpadają tam na drinka. Pisze ręcznie, w poplamionym winem notatniku. Na srogim kacu albo pod mocnym wpływem alkoholu. Bez wielkich liter i kropek, dzięki czemu jego słowa suną gładko po kolejnych stronach książki. Pisze tak, że zwykli śmiertelnicy nawet na trzeźwo i po grzecznie przespanej nocy nie mogą się z nim równać. Dla nas od Kielonka wszystko się zaczęło. To pierwsza książka afrykańskiego autora, jaką w życiu przeczytałyśmy (i od tej pory nie możemy przestać sięgać po kolejne!). Odurzająca, szalona, bezpretensjonalna. Słoneczna, wibrująca proza, którą nie sposób się nie zachłysnąć. A do tego naszpikowana nawiązaniami do innych tekstów literackich (taki mały quiz na oczytanie i spostrzegawczość!).

 

Tahar Ben Jelloun, To oślepiające, nieobecne światło, przeł. Małgorzata Szczurek, Karakter.

Osiemnaście lat to dla nas cała wieczność. W ciągu osiemnastu lat można oblecieć kulę ziemską, poznać tysiące ludzi, obejrzeć setki filmów, niezliczoną ilość razy uścisnąć przyjaciela, odchować dziecko. Z dwudziestokilkulatka stać się czterdziestolatkiem. Z niemowlęcia – prawie dwumetrowym dryblasem. Bohater książki Tahara Ben Jellouna osiemnaście lat spędził w przesiąkniętej smrodem odchodów, pozbawionej dostępu do światła celi wielkości grobu, w której nie mógł nawet stanąć na nogach, nie wykonując półprzysiadu i nie garbiąc się. Osiemnaście lat fizycznych tortur, głodu i upokorzeń. Ponad sześć i pół tysiąca dni walki o przetrwanie. Ta historia zdarzyła się naprawdę. Ben Jelloun wysłuchał wspomnień ocalałego z tajnego marokańskiego więzienia Tazmamart i ubrał je w artystyczną formę, pisząc subtelną, poetycką powieść o niezwykłej sile rażenia (gęstą i liryczną również w polskim tłumaczeniu Małgorzaty Szczurek). Głos, w który trzeba się wsłuchać, żeby zrozumieć istotę człowieczeństwa. Jedna z najważniejszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytałyśmy.

 

At-Tajjib Salih, Sezon migracji na Północ, przeł. Jacek Stępiński, Smak Słowa.

Z czym kojarzy wam się Sudan? Być może z wyschniętymi studniami i  brakiem dostępu do wody albo ze smutnymi dziećmi z ulotek organizacji humanitarnych. Gwarantujemy, że po przeczytaniu Sezonu migracji na Północ będzie wam się kojarzyć z dobrą literaturą. At-Tajjib Salih opowiada nam historię mężczyzny, który po studiach na Zachodzie wraca do rodzinnej wioski, gdzie poznaje tajemniczego Mustafę Sa’ida. Tak zaczyna się deliryczna podróż do świata wspomnień, mrocznych pragnień i obsesji. Czytając tę powieść, czytelnik ma poczucie, że obcuje z wyjątkowym dziełem. Wyborna, mięsista, klasyczna proza prosto z Sudanu. Częstujcie się! Więcej tutaj.

 

Kossi Efoui, Witajcie, powracające widma, przeł. Wawrzyniec Brzozowski, Karakter.

Togijski pisarz Kossi Efoui snuje opowieść o kraju dotkliwie pokiereszowanym przez historię. Gloria Grande do złudzenia przypomina Rwandę, która spłynęła krwią w czasie bratobójczej wojny. Atmosfera jest gęsta, niepokojąca. Choć od tragicznych wydarzeń minęło dziesięć lat, ludzie nadal nie odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Są jakby okaleczeni, na wpół żywi. Miejsca, które w poszukiwaniu dawnych przyjaciół z trupy teatralnej odwiedza bohater książki, wciąż nawiedzają widma przeszłości. Czy w tym pękniętym świecie możliwe jest życie? Niezwykle intensywna, poetycka powieść napisana, „by wykrzyczeć to, co nie przemija, to, czego nie da się wymazać, to wszystko, co w nas pozostaje i nie uleczy tego ani placebo przebaczenia, ani tablice, na których wyryte zostały prawa i kary – i nie przyniesie ulgi żadna zemsta”. Po polsku w soczystym, doskonale brzmiącym tłumaczeniu Wawrzyńca Brzozowskiego.

 

Binyavanga Wainaina, Kiedyś o tym miejscu napiszę. Wspomnienia, przeł. Marcin Michalski, Karakter.

Jak pisać o Afryce? W błyskotliwym eseju na ten temat Binyavanga Wainaina obśmiewa książki, które ukazują Afrykanów jako smutnych, głodnych i chorych dzikusów z okaleczonymi genitaliami i zamiłowaniem do jedzenia małpich mózgów. W Kiedyś o tym miejscu napiszę pokazuje nam w praktyce, jak pisać należy: energicznie, kolorowo i z przytupem. Historia o dorastaniu w Kenii lat 70. wciąga i zachwyca. Nasz bohater jest taki, jak wszyscy chłopcy w jego wieku: zmaga się z trądzikiem i niespodziewanymi erekcjami, słucha muzyki i błaznuje z kumplami. W tle rozgrywają się losy Afryki Wschodniej, jednak bez słowa o malarii, żyrafach i akacjach. To opowieść, której posmak zostanie wam na języku jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.

 

Boualem Sansal, Nasz ojciec esesman i męczennik, przeł. Mariusz Mazurek, Wydawnictwo Akademickie Dialog.

„Rodzinne historie zawsze są dziwne. Nie znamy ich, więc nie zwracamy na nie uwagi”. Aż następuje eksplozja: na dnie szuflady znajdują się stare dokumenty, przychodzi opatrzony nieznanym nazwiskiem list, przy obiedzie u dziadków pada o słowo za dużo. Malrich, bohater powieści Sansala, nie rozgrzebuje przeszłości – nie potrafi nawet wskazać na mapie algierskiej wioski, w której się urodził. Bardziej niż własna biografia interesuje go życie podparyskiej dzielnicy, w której mieszka: wojny klanów, bijatyki, naloty policji, spotkania w meczecie. Wybuch następuje, kiedy chłopak, czytając dziennik zmarłego brata, odkrywa, że ich ojciec – którego do tej pory uważał za bohatera – był członkiem SS. W tym punkcie rozpoczyna się długa i wyczerpująca podróż w głąb ludzkiej duszy. Gdzie leży cienka granica między dobrem a złem? Intrygująca, zmuszająca do myślenia i bezkompromisowa książka wskazująca na analogię między fundamentalizmem politycznym i religijnym.

 

Więcej afrykańskiej prozy? Proszę bardzo!

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.