Lato to czas, w którym wydawcy skupiają się na przygotowywaniu jesiennych premier, więc nasz lipcowy przegląd nowości jest raczej ubogi. Ale uwaga, to wcale nie znaczy, że nie będzie co czytać! W nadchodzących miesiącach szykujemy dla was sporo szalonych literackich podróży, więc koniecznie zostańcie z nami!

 

Gaël Faye, Tęsknota, przeł. Katarzyna Marczewska, W.A.B.

Książka dwukrotnie wyróżniona nagrodą Goncourtów (przez francuskich licealistów i w polskiej edycji), wywołująca poruszenie w całej Francji, dyskutowana nawet w tamtejszej telewizji śniadaniowej. Polecana przez samego Alaina Mabanckou (!). Pochłonęłyśmy ją w oryginale i cieszymy się, że teraz jest dostępna dla polskich czytelników. Choć mamy zastrzeżenia do tłumaczenia tytułu i do opisu z okładki, a te recenzje polskiego wydania, które miałyśmy okazję czytać, raczej nas znudziły i skutecznie zniechęciłyby nas do książki, nie tracimy nadziei. Tęsknota już idzie do nas pocztą i nie możemy się doczekać, aż poddamy ją szczegółowym badaniom! A jeśli chcecie poczytać trochę o Gaëlu Faye, zapraszamy tutaj.

 

 

Catherine Poulain, Wielki marynarz, przeł. Agata Kozak, Wydawnictwo Literackie.

„Męska książka dla kobiet” – czytamy w opisie na stronie wydawcy. Co sądzimy o podziale literatury na męską i kobiecą pisałyśmy już tutaj, jednak historia dziewczyny, która opuszcza rodzinne strony, by pracować na kutrach rybackich wydaje nam się interesująca. Jeśli okaże się, że nie jest to powieść ani męska, ani dla kobiet, będziemy bardzo zadowolone!

 

 

 

Waldemar Bawołek, Echo słońca, Czarne.

Kiedy byłyśmy dziećmi, wydawało nam się, że pięćdziesiątka na karku to prawie jak wyrok śmierci. Co można robić w tym sędziwym wieku? Opatulić się kocem i całymi dniami słuchać radia, sennym wzrokiem wpatrując się w okno? Dzisiaj śmiać nam się chce na myśl o naszych dawnych wyobrażeniach, bo jeśli już wyczuwamy jakąś różnicę między nami a otaczającymi nas pięćdziesięciolatkami, to tylko taką, że w tym zestawieniu to my wychodzimy na wymęczone, rozżalone i apatyczne. Czasami zdarza nam się zapomnieć, że są i tacy pięćdziesięciolatkowie jak bohater Echa słońca: zamknięci w czterech ścianach z trudną do wytłumaczenia tęsknotą, samotnie stawiający czoła przeciwnościom losu, znajdujący pocieszenie jedynie w alkoholu i papierosach. Co ma nam do powiedzenia postać stworzona przez Bawołka? Mamy silne przeczucie, że znacznie więcej niż niejeden energiczny obieżyświat.

 

 

Konrad Janczura, Przemytnicy, Korporacja Ha!art.

Choć i powieściopisarze, i reporterzy chętnie zaglądają na prowincję i czynią z niej główny temat swoich książek, to mamy wrażenie, że wiele polskich miasteczek i wsi wciąż pozostaje nieopowiedzianych. Bo o ile opisywane przez Springera byłe stolice wojewódzkie – z zamkniętą w niedzielę galerią handlową, rozklekotanymi autobusami i McDonaldem jako centrum spotkań – będą zacofane i nieatrakcyjne w oczach warszawiaka, to w odczuciu wielu Polaków to nadal duże, oferujące sporo rozrywek miasta. Powieść Janczury ciekawi nas z dwóch powodów: po pierwsze, akcja usytuowana jest na prowincji z prawdziwego zdarzenia – w niewielkiej wsi na Podkarpaciu; po drugie, podobno jest to książka prosta, przejrzysta i dosadna – czyli taka, jak lubimy.

 

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.