Luanda, dzielnica Praia do Bispo, lata 80. Rano trzeba wstać i postawić swój kamyczek w kolejce po chleb. Potem można znów iść spać, o ile papugi na dworze nie będą zbyt głośno miotać obelg i cytować tekstów z telenowel. Po śniadaniu pobiegniemy na dwór, by spotkać się z przyjaciółmi i popatrzeć, jak szalony Kubańczyk (podobno trzyma krokodyla w budzie dla psa) kąpie się w morskiej pianie. Wieczorem wpadnie do nas Towarzysz Brywieczerow (Brywieczer, dieti) i wypije trochę goriaczego pitia (%).

Jak to możliwe, że jest tak błogo w kraju ogarniętym wojną domową i znajdującym się pod sowieckim wpływem? W kraju, w którym brakuje jedzenia i prądu, a mieszkańcy żyją w strachu, że ich domy mogą w każdej chwili zostać deksplodowane (sic!)? To proste: wszystko dzieje się w Dawniej, takim miejscu w środku.

Babcia 19 i sowiecki sekret to nie jest standardowa opowieść o dzieciństwie. Ondjaki zabiera nas w niezwykłą podróż, bo przemieścimy się nie tylko w miejscu i w czasie, ale też (a może właśnie przede wszystkim) będziemy się poruszać między światami. To, co realne, często bolesne i trudne przenika się z tym, co duchowe i wyobrażone. Wspomnienia pokolorowane nieskrępowaną dziecięcą fantazją (a może nie dziecięcą, bo fantazja dorosłego już autora wydaje się równie szalona i wolna od wszelkich ograniczeń), składają się w przepiękną, migotliwą całość.

Główny bohater, mały łobuz z dzielnicy, wychowywany jest przez dwie babcie. Mieszka z nimi też Madalena, młoda dziewczyna, z którą można przehandlować garść soli za sekator. Inne dzieci wychowywane są przez inne babcie, z którymi są mniej lub bardziej spokrewnione. Nikt nie tłumaczy nam, gdzie są rodzice. Co jakiś czas pojawiają się jacyś członkowie rodziny, o których dowiadujemy się co nieco (albo i nie). Ondjaki wprowadza nas w ten świat jak swoich, którym nie trzeba zbyt wiele tłumaczyć. I to działa! Nie dociekamy, nie drążymy, bo pokrewieństwo i ploteczki to sprawy przyziemne, a my przyszliśmy tu po to, by wydawać z siebie niebieskie krzyki na dnie morza, iść na imprezę z okazji pożegnania palca i wykraść sowietom dynamit.

No właśnie! Bo problem polega na tym, że w Praia do Bispo powstaje mauzoleum, w którym będą leżały zabalsamowane zwłoki pewnego bardzo ważnego Towarzysza i w związku z tym sowieci planują wysadzić stojące w pobliżu domy, w tym również zamieszkiwany przez głównego bohatera i jego rodzinę. Dzieci wpadają więc na śmiały pomysł: postanawiają wykraść dynamit i udaremnić ten haniebny plan. Porozumiewając się z sobą w żargonie zaczerpniętym z filmów przygodowych, usiłują wypełnić tajną misję, a po drodze czeka ich sporo dziwnych, szalonych i przezabawnych sytuacji.

Historia opływa nas łagodnie, nie pozwala nam się bać czy czuć niepewnie, choć Luanda lat 80. do bezpiecznych miejsc nie należy. Ondjaki otacza nas obłoczkiem magicznej mgły, sprawia, że wierzymy w rzeczy, w które normalnie nigdy byśmy nie uwierzyli. Zabiera nas do miejsca, w którym między naszym światem a światem duchów nie ma wyraźnej granicy, do miejsca, gdzie kąpiel miejscowego szaleńca jest pięknym spektaklem, a sam szaleniec być może jest geniuszem. A gdy w międzyczasie okaże się, że opiekująca się dziećmi babcia ma gangrenę i konieczna jest amputacja, wyprawimy palcowi przyjęcie pożegnalne i będziemy tańczyć z kubańskim lekarzem przed salą operacyjną.

Dajemy się nieść opowieści, nie przeczuwając nawet, do jak spektakularnego finału nas ona prowadzi. Spójrzcie: oto Angola, jakiej nie znacie: tygiel kulturowy, w którym przenikają się języki, słowa i myśli. Psotna, trudna, szalona. Ukochana.

To koniec gadania, lepiej szybko lećcie do Luandy! I pamiętajcie: nic nie jest takie, jakim się wydaje.

 

Mówimy o: Ondjaki, Babcia 19 i sowiecki sekret, przeł. Michał Lipszyc, Karakter, Kraków 2013.

 

 

Post jest częścią letniego cyklu literackich podróży NIESPOwakacje.

♪♫♬ A do pisania Jósean Log śpiewał mi w kółko Chachachá ♪♫♬

 

 

Komentarze (1) + Dodaj komentarz

  1. padma napisał(a):

    Umknęło mi, że ta książka jest z Angoli, a ostatnio ten kraj zaczął mnie dość mocno fascynować. Dziękuję więc za zwrócenie uwagi, spieszę zamówić!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.