Weź sporą garść szaleństwa, zalej to hektolitrami dobrej prozy, oddziel kropki i wielkie litery, wymieszaj i posyp słonecznym kongijskim akcentem. Wychyl kielonka i powiedz sobie: Picie-Wody-To-Idiotyzm. Okręć się 3 razy wokół własnej osi i czekaj. Po kilku minutach w obłoku purpurowego dymu pojawi się on: Alain Mabanckou.

 

Imię i nazwisko: Alain Mabanckou vel Mabanckowski

Kraj: Kongo, Francja, USA, Polska…

Język: francuski, lingala

Specjalność: Zaklinacz Interpunkcji

Supermoc: wysokoprocentowa literatura

Ukryta broń: piorunująca stylówka

Sekretny trik: kongijskie powietrzne tańce

Żywioł: OGIEŃ, OGIEŃ, OGIEŃ!!!

 

Nie lubimy się chwalić, ale tutaj troszkę musimy: niewiele osób wie, że Mabanckou to nasz brat. W sumie wiedzą o tym tylko dziennikarze, którym powiedział to, klepiąc nas po plecach. Choć podobno jesteśmy jego siostrami ze Szwecji (niektórzy chyba nawet to łyknęli, ale czy jakiejś historii tego faceta można nie łyknąć?), zapewniamy, że nasza entuzjastyczna opinia na temat jego twórczości nie wynika z pokrewieństwa! Nie jest to też jednak trzeźwa opinia, ponieważ wydając werdykt, byłyśmy już po Kielonku (powtórzmy jeszcze raz: Picie-Wody-To-Idiotyzm!).

Nie trzeba jednak sięgać po Kielonka, równie dobrze może to być Black Bazar albo African Psycho, żeby poczuć działanie wysokoprocentowej literatury. Może to się wydać podejrzane, że ciągle nawiązujemy do alkoholu, jednak zanim wyślecie nas na spotkanie AA, pozwólcie, że wyjaśnimy kilka spraw.

Rzeczywiście, to, co tworzy Mabanckou, uderza do głowy i odurza. A także uzależnia. Jednak nie myślcie, że to jakaś szalona, hardkorowa literatura bez kropek, po którą mogą sięgać tylko dziwacy tacy jak my. To genialne teksty dotyczące ważkich tematów, takich jak wykluczenie, bieda czy rasizm, jednak zawsze radosne i pełne życia (jak kongijskie tańce kilka centymetrów nad ziemią!), bo jak mawia nasz brat Mabankowski: Kongijczycy zawsze się śmieją, nawet kiedy im źle.  Są także oczytani: te powieści po brzegi wypełnione są nawiązaniami do innych tekstów literackich, więc im wprawniejszym czytelnikiem jesteś, tym więcej frajdy cię czeka.

Mabanckou urodził się po to, by tworzyć opowieści. Nigdy nie zapomnimy, jak w jednej z warszawskich knajp pokazywał nam wiszące na ścianach zdjęcia obcych ludzi i na poczekaniu zmyślał historie ich życia. Albo jak nagle, znikąd, zaczął nam opowiadać bajkę, w której to my byłyśmy głównymi bohaterkami. Jest pisarzem 24 godziny na dobę. Jego umysł zawsze jest czujny, nieustannie przetwarza obrazy i dźwięki, by tworzyć z nich unikatowe mozaiki.

 

Chcesz lepiej poznać Alaina Mabanckou?

  • Idź na Black Bazar, wypij Kielonka i zagryź Papryczką, stań oko w oko z African Psycho (a wreszcie dowiesz się, co jest idiotycznego w piciu wody) lub posłuchaj Zwierzeń jeżozwierza. A jutro skończ 20 lat!
  • Sprawdź, jak Mabanckou to robi, że udaje mu się przecisnąć słonia przez ucho igielne!
  • Obczaj, jaką ma genialną stylówkę (do tego jeszcze w tym tygodniu wrócimy!).
  • Posłuchaj, co o twórczości Mabanckowskiego mówi tłumacz Jacek Giszczak.
  • A jeśli jeszcze ci nie dość, poczytaj wywiady z najbardziej szykownym pisarzem na świecie: tu, tu, tu albo tu!
  • Albo pozwól mu przemówić własnym głosem.
  • A teraz odejdź od ekranu i daj się ponieść muzyce inspirowanej powieścią Black Bazar – skup się, a wypatrzysz bansującego Mistrza!

 

 

 

 

Post jest częścią letniego cyklu literackich podróży NIESPOwakacje.

 

 

Komentarze (1) + Dodaj komentarz

  1. Czepiam się książek napisał(a):

    Świetny tekst. Już buszuję w ksiegarni internetowej w poszukiwaniu jego książek. Takiej osobowości nie można przegapić. P.S. O „Papryczce” czytałam kiedyś u Cocteau & Co. Podobno jest tam motyw bliźniąt 😉 Który tytuł oprócz tego polecacie na początek? 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.