Choć listopad zapowiada się obiecująco i z pewną ekscytacją czekamy, aż będzie nam dane osładzać sobie smętne jesienne wieczory ciepłymi jeszcze nowościami prosto z drukarni, musimy się do czegoś przyznać. Bardzo brakuje nam powieści! Zaglądamy po kolei na strony wydawców i znajdujemy albo ciekawe non fiction, albo literaturę piękną, którą możemy co najwyżej umieścić w cyklu Czego nie będziemy czytać.  Jeśli coś nam umyka, koniecznie dajcie znać, bo naprawdę głodujemy! Tymczasem zerknijcie na nasze listopadowe zestawienie:

 

Elisabeth Åsbrink, 1947. Świat zaczyna się teraz, przeł. Natalia Kołaczek, Wydawnictwo Poznańskie.

Na myśl o zimnym i przytłaczającym ciemnością listopadzie normalnie chce nam się płakać, ale oto stało się coś dziwnego i w tym roku nie mogłyśmy się go doczekać. Kiedy w maju dowiedziałyśmy się o zaplanowanej na listopad premierze nowej książki Elisabeth Åsbrink, zamarzyłyśmy o wehikule czasu, który przeniósłby nas w niedaleką przyszłość. A jeśli ktoś, dla kogo 17 stopni Celsjusza oznacza telepanie się z zimna, jest gotowy zamienić przyjemne wiosenne popołudnie na mroźny listopadowy wieczór, może to oznaczać tylko jedno: ma ku temu ważny powód. Naszym powodem był reportaż W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa, który sprawił, że obiecałyśmy sobie sięgnąć po wszystko, co kiedykolwiek wyjdzie spod pióra Åsbrink. (Jeśli nie czytaliście, koniecznie nadróbcie!). 8 listopada stawiamy się zatem w księgarni po książkę o tylko pozornie mało istotnym roku 1947. Zaintrygowani? Więcej tutaj.

 

 

Nina Witoszek, Najlepszy kraj na świecie. Pamflet, Czarne.

Podobno jak człowiekowi źle tam, gdzie jest, to zaczyna sobie upatrywać rajów na zewnątrz, a ostatnio przyciąga zwłaszcza Północ. Przyznajemy, coś w tym jest – my też lubimy sobie wyobrażać Skandynawię jako krainę mlekiem (sojowym!) i miodem płynącą. Nic tak nie koi nerwów zszarganych widokiem pasków Wiadomości jak myśl o miejscu, w którym szacunek i tolerancja zastąpiły skakanie sobie do gardeł. Tylko czy te wyśnione społeczeństwa naprawdę istnieją? Czasami warto przestać bujać w obłokach i przekonać się, ile raju w raju – na przykład sięgając po dobrą literaturę faktu. Szwecję odczarował Maciej Zaremba Bielawski, za Norwegię zabrała się Nina Witoszek, polska historyczka kultury, która od lat mieszka wśród Norwegów. Odliczamy dni do premiery, a tym, którzy jeszcze nie czytali, polecamy Dzieci Norwegii Macieja Czarneckiego.

 

 

Małgorzata Czyńska, Dom polski. Meblościanka z pikasami, Czarne.

Czy jest wśród naszych czytelników ktoś, kto nie ma choć jednego zrobionego analogowym aparatem zdjęcia na tle meblościanki? Kto nie miał nigdy koca w tygrysy, kryształowych wazonów lub koronkowych firanek? Na samą myśl zaczynamy się uśmiechać. Zbiór rozmów z osobami zajmującymi się na co dzień dizajnem i projektowaniem wnętrz będzie nie tylko okazją do zastanowienia się, jak wpływa na nas przestrzeń, w której żyjemy, ale też (a może przede wszystkim) szansą na sentymentalną podróż do przeszłości.

 

 

 

Łukasz Najder (red.), Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady, Czarne.

Zastanawialiście się kiedyś, co będzie się mówić o naszych czasach za kilkaset lat? Czy dziwić będzie fakt, że jesteśmy w stanie być z kimś w związku przez Whatsappa, wysyłać snapy na dowód przyjaźni i tagować się pod memami zamiast pisać listy, jak nasi przodkowie? Dopóki jesteśmy częścią tego świata, nigdy nie uda nam się na niego spojrzeć z dystansu i ocenić, jakie jest znaczenie ostaniej dekady dla rozwoju ludzkości. A może jednak jesteśmy w stanie?  Delfin w malinach to zbiór tekstów współczesnych badaczy i uczestników kultury: o sucharach, o lajkach, followersach i bece. Delfina będzie można skosztować pod koniec listopada (dla nas wersja wege, please).

 

 

 

Paweł Smoleński, Syrop z piołunu. Wygnani w akcji „Wisła”, Czarne.

Listopad będzie miesiącem podróży w czasie, zwłaszcza do roku 1947. O czyszczeniu nowej Polski z jej starych mieszkańców, przymusowym wywożeniu ludzi z ich domów, podziale na „naszych” i „obcych”. Brzmi zaskakująco znajomo, choć to historia sprzed 60 lat. Wciąż naiwnie i idealistycznie łudzimy się, że czytając o błędach sprzed lat, ludzie zrozumieją, że nie warto iść tą samą drogą.

 

 

 

 

 

Mario Vargas Llosa, O czytaniu i pisaniu. Wybór eseistyki, przeł. Tomasz Pindel, Wydawnictwo w Podwórku.

Wydawnictwo w Podwórku wie, co dobre. Po wykładach Cortazara serwuje nam zbiór esejów Mario Vargasa Llosy w wyborze i przekładzie Tomasza Pindela. O czytaniu, o pisaniu, o literaturze, polityce i socjologii. Brzmi świetnie, prawda? I ta okładka! Dowód na to, że nie trzeba bać się różu, bo i panom w nim do twarzy.

 

 

 

 

Samuel Beckett, Utwory wybrane, przeł. Antoni Libera, PIW.

Z powodu Samuela Becketta 1/2 Niespodziegadek prawie została złodziejką. Kiedy jej koleżanki z liceum wzdychały do hollywoodzkich przystojniaków, jej drżało serce na myśl o genialnym dramaturgu. Niestety, wydane przed jej urodzeniem przekłady już dawno zniknęły z księgarnianych półek, a antykwariusze ze zrezygnowaniem wzruszali ramionami. W stanie miłosnego zauroczenia szesnasto- czy siedemnastoletnia Niespodziegadka postanowiła więc pójść śladami Antoniego Libery i ukraść egzemplarz Dzieł dramatycznych z biblioteki. Przed wkroczeniem na przestępczą ścieżkę w ostatniej chwili powstrzymał ją anonimowy użytkownik Allegro, od którego nabyła wymarzony zbiorek z 1988 roku za dokładnie 269 złotych (jak to mówią: miłość nie ma ceny). Dekadę później stał się cud i oto kilka dni temu na rynku pojawiły się dwa nowe, pachnące, pięknie opakowane tomiszcza z dramatami, wierszami, powieściami, esejami i innymi dziełami Samuela Becketta. Drodzy zakochani! Żeby mieć teksty Mistrza na własność i móc sięgać po nie w dowolnej chwili, nie musicie już posuwać się do kradzieży – wystarczy, że zaglądniecie do sklepu Państwowego Instytutu Wydawniczego. Czy to nie wspaniała wiadomość?!

 

 

Richard T. Gray et al., Franz Kafka. Encyklopedia, PIW.

Znacie ludzi, którzy dla przyjemności czytają słowniki i encyklopedie? My nie, ale być może niedługo się to zmieni. Nie dość, że przepięknie wydana, to jeszcze intrygująca encyklopedia o Kafce i jego twórczości skusiła nas już na krakowskich targach książki. Czy to alternatywa dla biografii i podręcznika literaturoznawstwa? Dowiemy się już niedługo, bo czujemy pod skórą, że prędzej czy później postawimy ją na regale i nie pozwolimy jej się zakurzyć!

 

Komentarze (4) + Dodaj komentarz

  1. Aggie napisał(a):

    ANGETA PLEIJEL „ZAPACH MĘŻCZYZNY”

  2. Aggie napisał(a):

    AGNETA PLEIJEL „ZAPACH MĘŻCZYZNY”

  3. Pożeracz napisał(a):

    Najbliżej mi jakoś do klasyków – Beckett i Llosa.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.