“Każdy człowiek, w szczególności córka, musi znaleźć przestrzeń, która jest tylko jego. O sobie myśli, że pewnego dnia dowie się, kim jest” – dziewczynka z Wróżby stoi przed drzwiami mieszkania, które wynajęła w Göteborgu, i zdaje sobie sprawę, że właśnie wkracza w dorosłe życie. Problemy rodziców zostawia trochę w tyle i wychodzi na spotkanie własnym, które zdają się czyhać za każdym rogiem. Agneta Pleijel rozpoczyna drugą część swojego autobiograficznego cyklu z tą samą energią, za którą wszyscy tak pokochaliśmy Wróżbę – po doskonale skomponowanej, mądrej i uniwersalnej opowieści o dorastaniu dostajemy świeżą i szczerą powieść o formowaniu się młodej kobiety.

Bohaterka Zapachu mężczyzny, choć nie jest już dzieckiem, zachowała głód życia i ciekawość świata, a nowe otoczenie tylko to nasila. Dwudziestoletnia Agneta przesiaduje w bibliotece, chodzi do kina, prowadzi pobudzające rozmowy, pisze wiersze. I spotyka mężczyzn, bardziej i mniej wartych jej uwagi (częściej są to przedstawiciele tej drugiej grupy). Gdyby tę książkę napisał mężczyzna, prawdopodobnie zaserwowałby nam opowieść o osiągnięciach, sukcesach i karierze zawodowej, Pleijel świadomie buduje swoją historię wokół mężczyzn właśnie, skupiając się najbardziej na sferze emocjonalnej. W ten sposób przyjmuje ukształtowany przez kulturę schemat, zgodnie z którym życie kobiety jest naznaczone i definiowane przez męską obecność.

Autorka jednak wprowadza tę kliszę na własnych warunkach: zamiast pochwalnego hymnu na cześć “tego jedynego”, któremu można dać dziecko, by poczuć się kobietą spełnioną, dostajemy bezpruderyjną opowieść o seksualności odkrywanej z licznymi kochankami, o fascynacjach, miłości, ale też o toksynach i rozczarowaniach. O mężczyznach, których można kochać, za którymi można tęsknić, ale też o takich, których da się zredukować do cielesności. Pojawiają się w roli, w której zwykle występują kobiety – poddawani szczegółowej analizie: dotykani, wąchani, oglądani z odległości milimetrów, a nawet dokładnie mierzeni, gdy bohaterka zapragnie sprawdzić, czy czarne członki rzeczywiście są większe od białych.

Pleijel opisuje seksualne doświadczenia z godną podziwu szczerością, rozprawiając się z fałszywym obrazem rewolucji lat 60. Bo choć bohaterka cieszy się znacznie większą swobodą niż jej matka czy babka – może spotykać się z kim chce, a nawet przespać z dziewczyną bez obawy przed ostracyzmem – to jednocześnie zauważa, że wciąż nie ma takiej wolności jak mężczyźni. Próbując zrozumieć zasady odwiecznej damsko-męskiej gry, zaczyna zdawać sobie sprawę z obowiązujących podwójnych standardów: wyzwolona kobieta w świecie zdominowanym przez mężczyzn staje się seksualną zabawką, okazją do niezobowiązującego skoku w bok, podczas gdy dobry materiał na żonę nadal stanowi tylko ta “porządna”, konserwatywna, bez słowa skargi usuwająca się w cień.

Młodziutkiej Agnety nie zadowala rola posłusznej, wpatrzonej w męskie autorytety towarzyszki. Pragnie się rozwijać, być niezależna, mieć prawo do własnego zdania. Chce nie tylko obserwować rzeczywistość, ale również ją opisywać i komentować, nie tylko chłonąć literaturę, ale też ją tworzyć. Nie jest to łatwe, gdy ważni panowie wciąż ochoczo objaśniają jej świat i kwestionują jej racje. A ona czasami nieświadomie pozwala wtłoczyć się w wyznaczone jej przez kulturę ramy – pragnąc nikogo nie zawieść i nikomu nie podpaść, nie zabiera głosu i unika konfliktów. Obsesyjnie próbuje wszystkich zadowolić i sprostać ich oczekiwaniom. Bez słowa protestu wykonuje polecenia byłego kochanka i paraduje przed nim w samej bieliźnie i szpilkach, milknie, kiedy koledzy ojca traktują ją z pobłażaniem, cierpliwie znosi przytyki partnera, któremu nie podoba się, że kobieta pracuje, choć żyje na jej garnuszku. Jako najstarsza córka czuje się odpowiedzialna za rodzinę – martwi się losem sióstr, które zostawiła pod opieką pogrążonej w depresji matki, nie potrafi odseparować się od skłóconych rodziców, wobec których przeżywa konflikt lojalnościowy, ukrywa swoje rozdarcie, by nie sprawiać bliskim problemów. Wkrótce orientuje się, że jej rozterki nie wynikają z charakteru, a są ściśle związane z płcią: “Wcześniej nie docierało do niej, że z powodu płci jest ulokowana na jakimś szczególnym oddziale. Wydawało jej się to nielogiczne. Była to epoka oświecenia i równouprawnienia. W każdym razie tak twierdzono”.

Autorka kontynuuje sposób narracji znany z Wróżby: opowiada historię głównie w trzeciej osobie, czyniąc z dawnej siebie “ją”, czasem tylko wtrącając się i komentując sytuację z pierwszoosobowej perspektywy. Dzięki temu zachowuje maksymalną szczerość: opisuje swoje młodzieńcze doświadczenia bez upiększania, do którego mamy skłonność, gdy wspominamy przeszłość, a jednocześnie potrafi spojrzeć na wydarzenia z dystansu i obnażyć to, czego dwudziestoletnia bohaterka nie dostrzegała. Taki zabieg narracyjny pozwala też zajrzeć w zakamarki pamięci, która wcale nie jest linearna. Narratorka zanurza się w swojej młodości, przetykanej przebłyskami z dzieciństwa, by co jakiś czas wyłonić się na powierzchnię teraźniejszości i zaczerpnąć tlenu.

Efektem tego nurkowania w przeszłości są żywe, intensywne, namacalne niemalże obrazy. Język jest dla Pleijel narzędziem, za pomocą którego usiłuje okiełznać kolory, dźwięki, smaki i zapachy. Jej proza oddziałuje na wszystkie zmysły: raz jest surowa i szorstka, raz gładka i subtelna, raz poraża światłem, innym razem skrywa wszystko w cieniu. Czasem przelatuje przez palce, a czasem się do nich klei. Polscy czytelnicy nie odczuliby tego w pełni, gdyby nie znakomity przekład Justyny Czechowskiej, która wnikliwie i z czułością wsłuchała się w młodą bohaterkę, a potem pozwoliła jej czystym i donośnym głosem przemówić po polsku. Agneta Pleijel nie mogłaby sobie wymarzyć lepszej tłumaczki.

Czy będzie kolejna część? Na razie nie wiadomo. My trzymamy kciuki, by było ich jeszcze z pięć.

 

Mówimy o: Agneta Pleijel, Zapach mężczyzny, przeł. Justyna Czechowska, Karakter, Kraków 2017.

 

 

niespodziegadki_patronat

 

Ten wpis jest częścią cyklu #girlpower: o książkach pisanych przez kobiety, lecz nie dla kobiet. Dla ludzi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.