Nowy rok zaczynamy z nowymi siłami i nową listą książek, które koniecznie musimy przeczytać. Oto kilka z nich:

 

 

Susan Sontag, Style radykalnej woli, przeł. Dariusz Żukowski, Karakter.

Susan Sontag chyba nikomu już przedstawiać nie trzeba, a skoro Karakter wydaje nowy tom jej esejów, to znaczy, że trzeba grzecznie podreptać do księgarni i zaopatrzyć się w egzemplarz. Będzie o równouprawnieniu rasowym, o myśleniu pornograficznym, Bergmanie i Cioranie. Premiera 17 stycznia!

 

 

 

 

Jon Krakauer, Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim, przeł. Stanisław Tekieli, Czarne.

Rok 2017 niewątpliwie był na polskim rynku książki rokiem kobiet i feminizmu. Pojawiło się wiele książek o kobiecej sile, o tym, że pewnych zjawisk nie można już dłużej akceptować, o tym, że dziewczyny mogą robić cokolwiek zechcą. Wygląda na to, że to dopiero początek. Rok 2018 też zaczyniemy feministycznie: reportażem o przemocy seksualnej w Missouli, uroczym miasteczku uniwersyteckim. O bezkarnych gwałcicielach, victim-blamingu i o tym, jak wygodne milczenie zostało przerwane. Kolejna książka z Serii Amerykańskiej Czarnego, którą koniecznie chcemy mieć.

 

 

Włodek Goldkorn, Dziecko w śniegu, przeł. Joanna Malawska, Czarne.

Opowieść o dorastaniu w cieniu Holokaustu. Strzępki rodzinnych historii, zacierające się wspomnienia, budzące grozę obrazy. Drewniana szafa ze swastyką i dzieci bawiące się w Auschwitz. Przemyślenia o pamięci – tej najbardziej bolesnej, ale i najbardziej potrzebnej. Czujemy, że to będzie ważna książka.

 

 

 

 

Petra Hůlová, Macocha, przeł. Julia Różewicz, Afera.

Macochę nie tyle będziemy czytać, co już czytamy. I co tu dużo gadać, to jest taka proza, jaką lubimy: dynamiczna, wyrazista, zadziorna. Jest balkon, a na balkonie Julia, która wzdycha i snuje opowieści. Zamiast Romea i wielkiej miłości – kieliszek koniaku i satyra na współczesny świat. Wiruje w głowie, ale jak przyjemnie!

 

 

 

 

John Maxwell Coetzee, Lata szkolne Jezusa, przeł. Mieczysław Godyń, Znak.

Skoro to Coetzee nas z sobą zapoznał, a 50% Niespodziegadek ma na jego punkcie totalnego świra, nic dziwnego, że z niecierpliwością wypatrujemy premiery tej powieści. Choć książka ukaże się dopiero 31 stycznia, będziemy ją czytać jeszcze w tym miesiącu, to pewne!

 

 

 

 

David Vann, Legenda o samobójstwie, przeł. Dobromiła Jankowska, Pauza.

To pierwsza publikacja wydawnictwa Pauza, które zapowiedziało, że namiesza trochę na rynku książki, dostarczając wiele przyjemności miłośnikom ambitnej literatury. Czujemy się zaintrygowane i chętnie sprawdzimy, co się kryje pod uroczą okładką z rybkami (ktoś wie, co to za gatunek?!).

 

 

 

 

 

Edgar Hilsenrath, Fuck America, przeł. Ryszard Wojnakowski, Wydawnictwo Literackie.

Niemiecki Żyd w Ameryce lat 50. – wspomnienia z ukraińskiego getta i wojennej rzeczywistości skonfrontowane ze słynnym american dream i nowojorskim światem biznesu. Co nas skusiło? Nietypowe zestawienie opowieści o Holokauście z humorem i groteską oraz porównania do Charlesa Bukowskiego. Co z tego spotkania wyniknie? Zobaczymy!

 

 

 

 

Eka Kurniawan, Człowiek tygrys, przeł. Jędrzej Polak, Wydawnictwo Literackie.

Nigdy nie czytałyśmy żadnej indonezyjskiej powieści, a nowy rok to dobra okazja, by to zmienić, dlatego chętnie sięgniemy po Człowieka tygrysa. Jesteśmy nawet skłonne przymknąć oko na fakt, że książka jest reklamowana jako „powieść z literackim pazurem”.

 

 

 

 

Witold Gombrowicz, Kurs filozofii w sześć godzin i kwadrans, przeł. Ireneusz Kania, Wydawnictwo Literackie.

Gombrowicz pisze, Kania tłumaczy, Niespodziegadki czytają i wzdychają – proste jak 2 + 2!

 

 

 

 

 

Komentarze (4) + Dodaj komentarz

  1. Księgarka na regale napisał(a):

    Łasimy się na te same kąski. Ja zaczęłam od „Macochy” :)) Na resztę czekam z utęsknieniem! Proszę tylko dołożyć godzin do doby :))

  2. padma napisał(a):

    Ooo, przegapiłabym Gombrowicza, dziękuję! 🙂

  3. agussiek napisał(a):

    Nieźle się zaczyna…
    Koniecznie chcę mieć: „Macochę”, „Fuck America”, „Dziecko w śniegu” oraz „Missoulę”. I jeszcze może ewentualnie Kurniawana, choć wolałabym znajomość z nim zacząć od „Piękno to bolesna rana”…
    Zaczytanego roku zatem nam życzę i pozdrawiam!

  4. Spock napisał(a):

    Gombrowicz, „Dziecko w śniegu” i „Fuck America” też pojawiły się na mojej liście, aczkolwiek z powodu brak funduszy i manii kupowania starych książek raczej za szybko ich nie przeczytam. Nie są na liście priorytetowej, że tak powiem, może poza Gombrowiczem, bo niestety jestem takim dnem i rozpaczą filozoficzną, że staram się czytać o niej absolutnie wszystko, w nadziei że kiedyś zrozumiem, o co w tym szaleństwie chodzi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.