Skoro już wiadomo, z jakimi książkami zaczniemy rok, czas obudzić w sobie wewnętrzne hejterki i opowiedzieć o książkach, po które na pewno nie sięgniemy nigdy!

 

Peter V. Brett, Otchłań. Księga I, Zysk i S-ka.

Rozpoczyna się bitwa o wszystko. Sharak Ka – ostatnia wojna przeciwko demonom. Nadchodzi czas roju. Hm, no fajnie… Jedyne, co nas w tej książce zaintrygowało, to tożsamość płciowa jednego z bohaterów – sami zobaczcie, co pisze wydawca: „Muszą zmusić schwytanego księcia demonów, by zaprowadziła ich do Otchłani”.

 

 

 

E.L. James, Mroczniej. Ciemniejsza strona Greya oczami Christiana, Sonia Draga.

Tak, to dzieje się naprawdę: autorka Pięćdziesięciu twarzy Greya po raz setny odgrzewa starego, zatęchłego kotleta. Opowiada znaną już fanom trylogii historię, zmieniając tylko punkt widzenia. Narratorami będą Christian Grey i jego penis w nieustannej erekcji (nie pytajcie, skąd wiemy). Już fakt, że ktoś chętnie czytał oryginalne książki był dla nas ciężki do zrozumienia, ale dlaczego ktokolwiek chciałby kupować dokładnie tę samą powieść po raz kolejny?!

 

 

 

Ray Kluun, Nasza MIŁOŚĆ, moja ZDRADA, twoja ŚMIERĆ, Amber.

Jeśli słusznie podejrzewamy, jest to opowieść o MIŁOŚCI, ZDRADZIE i ŚMIERCI. Książka, która wywołała BURZĘ i sprzedała się w MILIONACH EGZEMPLARZY, zmieni twoje ŻYCIE, a w tytule ma słowa pisane WIELKIMI LITERAMI. I właśnie z tych powodów NIGDY JEJ NIE PRZECZYTAMY.

 

 

 

 

Beata Goździk, Bierz plecak i lecimy, Psychoskok.

Wakacje, nastoletnie przyjaźnie, pierwsze zakochania, słońce i radość – czy nie brzmi ciekawie? W bonusie autorka dorzuca „spotkania z ludźmi z innego kontynentu” (!). No nie mówcie, że was to nie rusza! My nie możemy usiedzieć w miejscu – co jak co, ale tytuł uważamy za trafiony, nic tylko brać manatki i uciekać.

 

 

Anna Szuszek, Moje szerokie tory, Psychoskok.

Wydawnictwo Psychoskok nigdy nie zawodzi w kwestii opisów wydawanych przez siebie książek, oddajmy mu więc głos. Zacznijmy od tego, że w tej powieści „wydarzenia przeplatane są opisami ciekawych miejsc, które studenci mieli możliwość zwiedzić”. Nie zapominajmy też, że „wirtualne spotkanie dwojga różnych postaci pozwoli Czytelnikom spostrzec pewną prawidłowość”. Jaką? Nie interesuje nas to.

 

 

 

 

 

Komentarze (3) + Dodaj komentarz

  1. tsukuru napisał(a):

    Dosadne komentarze!Wzruszałam się do łez!

  2. Spock napisał(a):

    Ostatnia pozycja ma bardzo podobną okładkę do tej, którą zrobiła moja siostra w paincie, gdy w wieku dwunastu lat napisała swoją pierwszą książkę. Wiedziałam, że siostra zawsze miała predyspozycje na grafika 😛

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.