Pamiętamy czasy, gdy kobiety obawiały się otwarcie przyznać do bycia feministkami. Wypowiadając prorównościowe opinie czy manifestując swoją niezależność, czuły się w obowiązku zaczynać zdania od: „Nie jestem feministką, ale…”. Bo przecież nie jesteśmy nawiedzone, nie nienawidzimy mężczyzn i nie rzucamy się na nich z pięściami, gdy chcą nam pomóc znieść po schodach ciężkie walizki, prawda? W ubiegłym roku wszystko się zmieniło. W przestrzeni publicznej coraz częściej można słyszeć dumne, mocne i rozsądne feministyczne głosy. Popularne stały się hasztagi #girlpower i #fightlikeagirl, sieciówki sprzedają koszulki z napisem Future is female, a na polskim rynku wydawniczym w 2017 roku pojawiło się wiele książek celebrujących kobiecą siłę. Wybrałyśmy kilka, które zrobiły na nas szczególne wrażenie:

 

Elena Favilli, Francesca Cavallo, Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek, przeł. Ewa Borówka, Debit.

Na punkcie tej książki oszalał cały świat. Podbiła serca czytelniczek i czytelników, zanim jeszcze trafiła w ich ręce – to najhojniej sfinansowana publikacja w dziejach crowdfundingu! – wyjątkowa przede wszystkim ze względu na treść i przesłanie. To krótkie, fabularyzowane, pięknie ilustrowane biografie stu bohaterskich kobiet z całego świata (od USA, przez Polskę, po Ghanę!), które mimo przeszkód robiły swoje i realizowały marzenia: podnosiły ciężary, programowały, pisały wiersze, rapowały, badały gwiazdy, oceany i dzikie zwierzęta, obalały dyktatury… Zastrzyk wiedzy, ale i mocy: dziewczyny są mądre, zdolne i silne – silniejsze niż przeszkody, które się przed nimi piętrzą. Historie, które poruszają i dają poczucie, że nie ma takiej rzeczy, której nie możesz zrobić, jeśli bardzo tego pragniesz, a twoje marzenie jest wyjątkowe i cenne, bez względu na to czy śnisz o locie na Księżyc, czy chcesz zostać tatuażystką albo wypiekać najlepsze ciasta pod słońcem! Dla dziewczyn i chłopaków – małych i dużych.

 

Anna Dziewit-Meller, Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy, Znak.

Że Polki nie dają sobie w kaszę dmuchać, to wiadomo, ale warto sobie o tym czasem przypomnieć. Książeczka Anny Dziewit-Meller idealnie się do tego celu nadaje! Trochę w stylu Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek, ale z polskimi bohaterkami i pionierkami w roli głównej (wstyd się przyznać, ale o niektórych nawet wcześniej nie słyszałyśmy i założymy się, że macie tak samo…). Autorka nie tylko przedstawia sylwetki kobiet, które zmieniły bieg polskiej historii albo osiągnęły mistrzostwo w wybranej dziedzinie, ale też wyjaśnia, jakie trudności – często będące wynikiem stereotypów – musiały pokonać, żeby dopiąć swego. I wiecie co? Fajne babki z tych Polek! Nie uczą o nich w szkołach, to zorganizujmy tajne komplety – dla siebie i dzieciaków. Najwyższy czas na polską historię w spódnicy! Bo w końcu: Kto ty jesteś? Dzielna Polka!

 

Małgorzata Frąckiewicz, Superbohaterki. Świat i wielkie odkrycia, EZOP.

Może i Supermen potrafi latać, a Batman ma nadludzką siłę, ale to Superbohaterki zmieniają świat: podążają śladem dinozaurów, zaglądają wgłąb oceanów, budują własne laboratoria i wysyłają rakiety w kosmos. Kto by tam marzył o byciu księżniczką, jak można być jak one! Ta książka jest lepsza od czekolady z orzechami – oprócz porywających biografii czternastu kobiet, przy których X-men i Spiderman wymiękają, autorka w przystępnych słowach wyjaśnia, na czym polegały odkrycia pionierek, oraz zachęca najmłodszych do eksperymentowania, proponując doświadczenia, które można wykonać samodzielnie w domu. A jak to wszystko jest pięknie zrobione! Oczu nie można oderwać. Czapki z głów, drodzy państwo!

 

Margaret Atwood, Opowieść podręcznej, przeł. Zofia Uhrynowska- Hanasz, Wielka Litera.

Wydana oryginalnie w 1985 roku (w polskim tłumaczeniu na początku lat 90.) Opowieść podręcznej Margaret Atwood wróciła na listy bestsellerów za sprawą serialu będącego jej adaptacją. To nie przypadek, że historia wojskowo-policyjnego reżimu Gilead tak nas poruszyła właśnie w 2017 roku, kiedy nacjonalizm, rasizm i mizoginia – upiory, które wydawałoby się już prawie zostały zatrzaśnięte w szafie – na nowo zadomowiły się w wielu rejonach świata. Atwood w swojej powieści skupia się przede wszystkim na kobietach, które w nowej rzeczywistości zostają sprowadzone do roli maszynek do rodzenia i wychowywania dzieci oraz obsługiwania mężów. Niby fantastyka, ale wielu czytelniczkom, nawet mającym szczęście być członkiniami zdawałoby się bardzo wyemancypowanych społeczeństw, Republika Gileadu wydała się dziwnie znajoma… Ej, czy właśnie tego z nami nie robią: nie decydują, czyje nazwisko mamy nosić i jak się mamy ubierać, nie zabraniają nam kontrolować swojej płodności, nie próbują sprowadzać nas jedynie do roli matek i zamykać w domach? Rok 2017 był, jak Opowieść podręcznej, ostrzeżeniem: wolność jest bardzo krucha i trzeba niestrudzenie nad nią czuwać.

 

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat, przeł. Anna Dzierzgowska, Karakter.

Kiedy Wydawnictwo Karakter ogłosiło na fejsbuku, że zamierza opublikować zbiór esejów Solnit, w komentarzach pojawiły się oburzone męskie głosy tłumaczące, że to wcale nie jest tak, że mężczyźni wciąż coś kobietom tłumaczą (nawet zjawiska, na których się nie znają lub znają się mniej od swoich rozmówczyń). I to chyba wystarczający powód, by ta książka się ukazała. Wbrew zaczepnemu tytułowi, nie jest w całości poświęcona mansplainingowi (na taką pozycję wciąż czekamy!), porusza istotne kwestie bliskie każdej kobiecie: nietykalności cielesnej, bezpieczeństwa, seksualności i wolności. Osobom, które w feminizmie troszkę już siedzą, może się wydać niezbyt przełomowa, ale wierzcie nam: wielu ludziom otworzyła oczy.

 

Chimamanda Ngozi Adichie, Wszyscy powinniśmy być feministami, przeł. Agnieszka Sylwanowicz, Zysk i S-ka.

„Okej, mów, że jesteś za równością płac, ale nie mów, że jesteś feministką!”, „No i co, to już nawet kawy chłopakowi rano nie zrobisz, bo feminizm?”, „Przejdzie ci, jak wyjdziesz za mąż”, „Jaki on zniewieściały, popłakał się na filmie” – wszystkie te zdania powiedziały do nas kobiety. Koleżanki, kuzynki, ciotki. Gdybyśmy mogły cofnąć czas, w każdym z tych momentów wyjęłybyśmy zza pazuchy egzemplarz książki Adichie (zupełnie jak w reklamie Perwolla) i wręczyły rozmówczyniom. Dlaczego ta książka jest tak ważna? Sprawdźcie tutaj.

 

Kate T. Parker, Dziewczyny mają moc, przeł. Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik, Wielka Litera.

Strong is the new pretty – tak brzmi tytuł oryginału. Oto koniec pewnej epoki: w drugiej dekadzie XXI wieku dziewczyny nie chcą być księżniczkami w różowych sukieneczkach. Po co czekać w wieży, aż książę uwolni je od złego smoka, skoro mogą smoka oswoić, wskoczyć mu na grzbiet i polecieć, dokąd dusza zapragnie? Dziewczyny nie chcą dostawać do zabawy wyłącznie ślicznych lalek czy plastikowych pralek i żelazek. Nie chcą tylko komplementów w rodzaju „pięknie wyglądasz”. Takie właśnie są bohaterki tego albumu: silne, niezależne, spełniające swoje marzenia. Bo dziewczyny mają moc!

 

Agneta Pleijel, Zapach mężczyzny, przeł. Justyna Czechowska, Karakter.

Zapachu mężczyzny nie mogło tym zestawieniu zabraknąć. Jeśli macie (lub kiedyś miałyście) dwadzieścia kilka lat, ze zdumieniem odkryjecie, że ta książka jest o was. O nieustannym pragnieniu, by sprostać oczekiwaniom wszystkich i spełniać narzucane przez społeczeństwo role, o wątpieniu we własne możliwości i obawie, by nie odnieść zbyt dużego sukcesu, który mógłby nie spodobać się waszemu partnerowi. I o walce z własnymi potrzebami, które niekoniecznie wpasowują się w społeczne normy. Więcej tutaj.

 

 

 

 

A co z dziewczyńskich nowości na rynku prasy?

 

G’rls ROOM

Magazyn, który nadaje nowe znaczenie pojęciu prasa kobieca. Zamiast przepisów na kotlety, trendów na nadchodzący sezon i dziesięciu sposobów, jak zaskoczyć go w sypialni, mocne teksty o cielesności (wydania w całości poświęcone piersiom czy menstruacji), inspirujące wywiady i absorbujace artykuły, budujące świadomość i samoświadomość, promujące ciałopozytywność. Jak na nowoczesną prasę przystało, Grl’s ROOM oddaje także głos swoim czytelniczkom, które mogą zaangażować się w proces powstawania każdego numeru.  Do tego znakomita szata graficzna. Brawo, dziewczyny!

 

Kosmos dla dziewczynek (i reszty świata)

Kiedy usłyszałyśmy o Kazoo – amerykańskim magazynie, który zamiast kucyków Pony i rozmemłanych księżniczek proponuje dziewczynkom podróże na Marsa, lekcje programowania i budowę domowego laboratorium, pomyślałyśmy: wow, ale fajnie by było, gdyby coś podobnego wyszło po polsku! I co – i rok później do kiosków trafił Kosmos, pierwsze polskie dziewczyńskie czasopismo, które docenia intelekt i ciekawość swoich czytelniczek. Nie byłybyśmy sobą, gdybyśmy nie skusiły się na własny egzemplarz! A w środku: supermoce, pandy, kodowanie, inspirujące lektury, matematyczne zagadki, zielnik, chemiczne doświadczenia, historie kilkulatek, które zmieniają świat na lepsze… AAA! Że też nie było takich rzeczy, kiedy chodziłyśmy do podstawówki! Dziewczynki, zazdrościmy wam! Czytajcie i pamiętajcie, że przyszłość należy do was! (PS. Mamy, tatowie, ciocie, dziadkowie – koniec z gazetkami o anorektycznej Barbie i artykułami o podrywaniu chłopaków, wasze dziewczyny zasługują na coś lepszego!).

 

 

 

Komentarze (7) + Dodaj komentarz

  1. Magdalena napisał(a):

    Świetne zestawienie! Jeszcze w tym duchu ukazała się w grudniu „Kruszynka” Remi Courgeon w tłum. Sylwii Sawickiej.

  2. agussiek napisał(a):

    W duchu walki i walczących (dosłownie i w przenośni) kobiet dołożyłabym jeszcze:
    „Kobiety, które walczą – rozmowy z zawodniczkami sztuk walki” Sylwii Chutnik oraz „Najważniejsza decyzja” Iwony Guzowskiej. Jeszcze ich nie czytałam, ale słuchałam rozmów z autorkami i jestem bardzo zaciekawiona…

    A w 2018 obchodzimy stulecie równouprawnienia kobiet w Polsce – mam wielką nadzieję, że z tej okazji wydawnictwa szykują dla nas sporo niespodzianek i że będzie to dobry rok dla kobiet i naszych praw!
    Pozdrawiam!

  3. Małgorzata napisał(a):

    Dodałabym „Pasztety do boju” Clémentine Beauvais oraz „Niezwykły świat Calpurni Tate” Jacqueline Kelly wyd. Dwie Siostry.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.