Styczeń był dla nas miesiącem list i zestawień. Nie mamy jeszcze dosyć, dlatego przygotowałyśmy spis książek, które na pewno znajdą się na naszych półkach w tym miesiącu:

 

Pod patronatem Niespodziegadek:

Marie Darrieussecq, Świństwo (Truizmy), przeł. Barbara Walicka, Karakter.

Kilka lat temu czytałyśmy tę książkę w oryginale. Byłyśmy studentkami, nasz światopogląd wciąż się kształtował, a po lekturze tej powieści zaczęłyśmy powoli świadomie dostrzegać w sobie feministki. Gdy tylko dowiedziałyśmy się, że Karakter planuje publikację polskiego tłumaczenia (do tego z dużo lepszą okładką niż wydanie z lat 90.), wiedziałyśmy, że musimy objąć je naszym patronatem!

 

 

 

 

 

Dan Baum, Wolność i spluwa. Podróż przez uzbrojoną Amerykę, przeł. Rafał Lisowski, Czarne.

Zanim jakiś wyposażony w spluwę dres odstrzeli nam łby po pijaku, być może uda nam się z Danem Baumem przemierzyć uzbrojoną Amerykę i zrozumieć, co tak fascynuje ludzi w broni, bo za cholerę nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Tak się składa, że politycy szykują nam w Polsce podobną scenerię, więc może warto przygotować się na bitwy osiedlowych gangów, strzelaniny w szkołach i nagłówki w stylu „Mężczyzna zginął postrzelony przez trzyletnią córkę”. Śmieszkujemy, ale to nie jest zabawne – czytajcie! (I protestujcie!).

 

 

Sigríður Hagalín Björnsdóttir, Wyspa, przeł. Jacek Godek, Wydawnictwo Literackie.

Wydawnictwo Literackie serwuje nam dystopijną wizję świata, daleką od Igrzysk śmierci i innych modnych young adult. Uwielbiamy islandzkie kino, więc istnieje spora szansa, że pokochamy też islandzką literaturę!

 

 

 

 

Margaret Atwood, Pani Wyrocznia, przeł. Zofia Uhrynowska-Hanysz, Wielka Litera.

Ostatnio szczególnie chętnie sięgamy po powieści pisane przez kobiety i o kobietach. Wydaje się, że wraz z głośnym serialem Bruce’a Millera rozpoczął się szał na książki Atwood. Wydawca twierdzi, że to Pani Wyrocznia to jedna z jej najlepszych powieści, a że od Opowieści podręcznej nie sposób było się oderwać, mamy spore oczekiwania wobec tej książki.

 

 

 

 

Tomás González, Trudne światło, przeł. Marta Szafrańska-Brandt, Znak.

Dwa argumenty za: 1) Od dawna mamy ochotę na współczesną literaturę latynoamerykańską, a stroniący od sławy kolumbijski pisarz bardzo nas intryguje. 2) Jeśli Elfriede Jelinek mówi, że coś jest dobre, to dobre z pewnością jest.

 

 

 

 

Fleur Jaeggy, Jestem bratem NN, przeł. Monika Woźniak , Noir sur Blanc.

Należymy do tych ludzi, którzy chętnie przeczytaliby 500-stronicową książkę o myciu zębów, gdyby tylko była znakomicie napisana, a  podobno styl Fleur Jaeggy jest zaskakujący i wyjątkowy. Niespodziewane przeskoki i przebłyski, oksymorony i stylistyczne harce – tego nam teraz potrzeba.

 

 

 

 

Detoks. Zdzisław Beksiński, Norman Leto. Korespondencja, rozmowa, Prószyński i S-ka.

1/2 Niespodziegadek ma na punkcie Beksińskich kompletnego świra, a i druga połówka trochę się tym zaraziła, więc po przeczytaniu książki Magdaleny Grzebałkowskiej i obejrzeniu Ostatniej rodziny oraz Albumu wideofonicznego, bez wątpienia sięgniemy po korespondencję Beksińskiego z Normanem Leto!

 

 

 

Kristina Sandberg, Być rodziną, przeł. Elżbieta Frątczak, Prószyński i S-ka.

Część pierwsza, czyli Urodzić dziecko, bardzo nas wymęczyła, więc zanim sięgniemy po kontynuację, pewnie trochę sobie odsapniemy. Niełatwo się czyta o młodej dziewczynie, która praktycznie z dnia na dzień traci niezależność i szansę na spełnienie, bo… zachodzi w ciążę i zostaje zmuszona do wyjścia za mąż za gbura i alkoholika. Szwecja, lata 30. XX wieku, czyli: kobieto, pierz gacie i gotuj rosołek, nie ważąc się skarżyć na swój los, bo jeśli mąż cię nie leje, to masz szczęście, a jeśli leje, trudno, naucz się z tym żyć. Drobiazgowe opisy sprawiają, że dreszcze przechodzą po plecach, ale warto sobie od czasu do czasu przypomnieć, ile wywalczyły dla nas nasze prababcie… Żeby potem zrobić wszystko, by te opowieści dla naszych córek brzmiały bardziej absurdalnie niż historyjki o zielonych ludkach, które na spółę z zombiakami przeprowadzają eksperymenty na ludziach.

 

Edward W. Said, Orientalizm, przeł. Monika Wyrwas-Wiśniewska, Zysk i S-ka.

W czasach, w których inność (zwłaszcza dotycząca wyznania czy przynależności etnicznej) spotyka się z powszechną niechęcią, warto sięgnąć po klasyka. Zwłaszcza, że mocno wierzymy w moc literatury jako lekarstwa na głupotę, ciemnotę i okrucieństwo. Choć Orientalizmowi stuknie w tym roku czterdziestka, problem protekcjonalnego stosunku do Wschodniego dorobku kulturalnego (i nie tylko) jest wciąż aktualny, więc chętnie sobie przypomnimy, co na ten temat ma do powiedzenia Said.

 

 

 

Komentarze (3) + Dodaj komentarz

  1. Osinski napisał(a):

    Jak tylko zobaczyłem, że patronujecie tak zaraz sięgnąłem po „Świństwo” i lekturę mam już za sobą 🙂 Teraz na tapecie Vedrana Rudan, a potem chętnie skorzystam z rekomendacji i przeczytam „Orientalizm”, bo czuję że to coś dla mnie 🙂 pozdrawiam 🙂

    • H. napisał(a):

      Ooo! A którą książkę Vedrany Rudan czytasz? My miałyśmy podejście do „Oby cię matka urodziła”, ale jeszcze nie skończyłyśmy (nie dlatego, że zła, po prostu nie był to dobry moment 🙂 ).

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.