Marzec rozkwita na rynku wydawniczym porażającą ilością tytułów, których nie chcemy czytać. Sami zobaczcie:

 

Maskarada, Psychologiczne odbicie, Psychoskok.

Opisy książek Wydawnictwa Psychoskok są zawsze tak uroczo nieudolne, że nie potrafimy sobie odmówić czytania ich na głos od czasu do czasu (najlepiej przy piwie). W tym miesiącu ukazała się intrygująca powieść autorki kryjącej się pod wdzięcznym pseudonimem Maskarada. Jak głosi opis na stronie wydawcy, jest to powieść psychologiczno-sensacyjna (!), której bohaterka jest ukrytą psychopatką (!!), a także „walczy ona z rzeczywistością i samą sobą” (!!!). Komuś tu się chyba czymś odbiło, hehehe.

 

 

 

Małgorzata Musierowicz, Ciotka Zgryzotka, Akapit Press.

Pewnie wszyscy fani Jeżycjady właśnie nas odlajkowują, ale nic na to nie poradzimy. Wiemy, że wiele osób wspomina tę serię z sentymentem, jednak dla nas czytanie książek Musierowicz w dzieciństwie było źródłem wielkiego cierpienia. Jedyne, co z nich wyniosłyśmy, to historie o rosole, kotletach, orlich nosach i patriarchalną aurę, która już wtedy wywoływała u nas reakcje alergiczne (choć nie umiałyśmy uzasadnić dlaczego). Nie zamierzamy do tego wracać. Nigdy.

 

 

 

Robin Cook, Szarlatani, Rebis.

Po jednym w życiu podejściu do thrillerów medycznych (nie z własnej woli, przegrałyśmy zakład!) wiemy na pewno, że nigdy więcej sobie tego nie zrobimy. Swoją drogą, myślałyśmy, że ta moda już dawno umarła śmiercią naturalną i nikt nie będzie próbował jej reanimować.

 

 

 

 

 

Leila, Zmuszona do małżeństwa, Amber.

Choć moda na książki o spalonych żywcem, obrzezanych i pozbawionych kończyn muzułmańskich kobietach raczej minęła, wciąż od czasu do czasu pojawiają się jakieś niedobitki. I choć oczywiście są to realne problemy, o których należy mówić, nie uważamy, że trzeba to robić w taki sposób. Ksenofobia i uprzedzenia i bez tego mają się w tym kraju bardzo dobrze.

 

 

 

 

Vi Keeland, Egomaniac, Wydawnictwo Kobiece.

Może powinnyśmy już przywyknąć do tych paskudnych okładek z gołymi klatami i sześciopakami. I do nietłumaczonych tytułów. No ale jakoś nie umiemy.

 

 

 

 

 

Erin Watt, Papierowa księżniczka, Wydawnictwo Otwarte.

Była kiedyś taka straszna seria o księciu, który brał udział w reality show i wybierał dla siebie księżniczkę. Na okładkach powyginane dziewczyny w balowych sukniach. Pamiętacie? No to chyba ludziom było mało, bo mamy powtórkę z rozrywki. Biedna dziewczyna trafia na dwór rodziny Royal (serio?), zakochuje się w księciu i poznaje jego mroczne tajemnice… My już śpimy, a wy?

 

 

 

 

Krystyna Mirek, Światło o poranku, Edipresse Książki.

Urocza, pełna ciepła powieść o miłości, marzeniach i pięknych okolicznościach przyrody. Sprawdziłyśmy tytuły innych książek, które wyszły spod pióra Krystyny Mirek i jesteśmy oczarowane. Prawdziwa miłość, Spełnione marzenia, Szczęśliwy dom… Chyba znalazłyśmy godną konkurentkę dla naszej ukochanej Katarzyny Michalak!

 

 

 

 

Komentarze (2) + Dodaj komentarz

  1. Matka Polka Czytająca napisał(a):

    Ale się uśmiałam… Michalak i Mirek do jednego wora, natychmiast! Wydawnictwo Kobiece ma paskudne okładki, aż oczy bolą. Jeśli chodzi o Jeżycjadę, to do któregoś tam tomu była zjadliwa, potem dno i trzy metry mułu. Podsumowując, przybijam pionę i szerokim łukiem omijam powyższe wydawnictwa. Serdeczności!

  2. Ula napisał(a):

    Hahaha, widziałam dzisiaj „Światło o poranku” na Poczcie Polskiej! Od razu pomyślałam, że ta książka musi być szalenie ZŁA. Nic na to nie poradzę, oceniam książki po okładkach 😀

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.