“Oszczędzę ci zwłaszcza obowiązkowej trasy, burdele, artyści i bieda. Po prostu spotkamy się z kilkoma osobami. Staraj się chłonąć wszystko, co spotykasz na swojej drodze” – mówi Ronny, dobrze obeznany z Haiti Amerykanin, do Francisa, Francuza, który jest tu po raz pierwszy. Te same słowa mogłaby wypowiedzieć Yanick Lahens do ciebie, czytelniku, który stoisz przed regałem i zastanawiasz się, co cię czeka, gdy weźmiesz do ręki jej pierwszą wydaną w Polsce powieść. Potraktuj Błogie odwroty jako zaproszenie do Port-au-Prince, zapomnij jednak o grzecznym zwiedzaniu z przewodnikiem, aparatem i mapą. To nie będzie wycieczka z biurem podróży. Czeka cię zderzenie z odurzającym, pulsującym życiem miastem. 

To właśnie stolica Haiti jest tu główną bohaterką. Dumna, tajemnicza, niebezpieczna. Rozdarta i pełna sprzeczności. Zupełnie jak ludzie, z perspektywy których ją poznajemy. Cyprien, młody prawnik, którego życiowa dywiza brzmi: “Miasto to kocioł i trzeba się trzymać blisko piany, żeby nie pójść na dno”. Jojo, który śmiga w najkach i sieje postrach w swoim suzuki, z jedną ręką na kierownicy, a palcem drugiej na spuście pistoletu. Śniący o rewolucji Ézéchiel, zaciskający kurczowo nogi, by zamiast korzystać z brudnej latryny koło swojego domu, móc pójść do toalety kilka godzin później, na przyjęciu u Pierre’a. Pierre – kochający życie i dobre jedzenie wujek Brune, której ojciec, sędzia, został niedawno zamordowany.

Powieść otwiera list pożegnalny Raymonda Berthiera, w którym daje on do zrozumienia, że na Haiti nie można sobie pozwolić na obojętność, że to miejsce zmusza do opowiedzenia się po którejś ze stron. W brutalnej rzeczywistości nawet milczenie staje się aktem politycznym, a odwracanie wzroku nie przynosi ukojenia. Okoliczności wymuszają pytania o dobro i zło, o sprawiedliwość i prawdę. Konfrontując się ze śmiercią sędziego, bohaterowie muszą się zmierzyć przede wszystkim z samymi sobą. To dla nich sytuacja graniczna, moment zwrotny, w którym nie do końca wiadomo co zrobić, ale wiadomo, że nie sposób wyjść z tego nieskalanym.

Różnią się pozycją społeczną, charakterem i doświadczeniami, więc każdy ma nieco inny sposób radzenia sobie z problemami, jednak łączą ich tytułowe błogie odwroty: “Żyjesz szybko. Obracasz słowa, kolory, dźwięki muzyki. Skupiasz się na tym, co przyprawia cię o zawrót głowy”. Pierre zaczytuje się w Baldwinie i gotuje dla przyjaciół, Jojo rapuje po kreolsku, Ézéchiel pochłania kolejne książki, Brune śpiewa na scenie i porywa publiczność, a Cyprien zatraca się w Brune. Chwilowe przyjemności, które pozostawiają w ustach gorzki posmak, bo są jak heroinowy strzał – choć dają siłę do życia, to trwają krótko.

Tytułowy kontrast między tym, co rozkoszne, a tym, co odpychające, jest kluczem do rozwiązania zagadki, jaką jest Port-au-Prince. To miasto sprzeczności, gdzie brzydota splata się z pięknem, życie nieustannie flirtuje ze śmiercią, a sztuka kryje się wśród biedy i brudu slumsów. Haiti nie sposób się zamknąć na pocztówce z palemką ani przedstawić we wstrząsających reportażach o dzieciach ulicy ochoczo serwowanych przez zachodnie media. W pułapkę wpadają również ci, którym wydaje się, że poznali haitańską duszę, wertując antologie poetów i podrygując do piosenek, w których francuski miesza się z kreolskim.

“Więc opowiadaj. Jak jest na Haiti? Zdanie z góry skazane na porażkę” – jeden głos to za mało, dlatego Lahens decyduje się na polifonię. By uchwycić wielowymiarowość i niejednoznaczność, potrzeba chóru złożonego z kilku barytonów, basów i jednego zmysłowego altu. Dla solisty Port-au-Prince pozostaje nieuchwytne. Zwłaszcza, jeśli solista urodził się we Francji, ma białą skórę i ajfona w kieszeni.

Autorka nieprzypadkowo wprowadza postać Francisa, francuskiego dziennikarza, który przylatuje na Haiti, by napisać artykuł naukowy. Mimo że ma dobre intencje i stara się być otwarty, nie jest w stanie przyjąć i przyswoić wszystkiego, z czym się spotyka. Jego uprzywilejowana pozycja białego, heteroseksualnego mężczyzny z Europy (mali chłopcy na wyspie marzą, by być tacy, gdy dorosną) jest barierą, która skutecznie oddziela go od pozostałych bohaterów. Choć i oni wcale nie tworzą wspólnego frontu. Siłą powieści Yanick Lahens jest brak oczywistych podziałów. Uważny czytelnik zaobserwuje tu różne kręgi wykluczenia, które często na siebie nachodzą. Wykluczają nie tylko pochodzenie czy zasobność portfela, ale również płeć i orientacja seksualna.

Nie bez powodu piszemy tu o uważnych czytelnikach – Błogie odwroty, choć objętościowo niewielkie, nie są szybką, łatwą do rozszyfrowania lekturą. Z wydanych dotychczas w Polsce haitańskich pisarzy, Lahens wydaje się najbardziej niejednoznaczna. U Laferriere’a zdania lekko szumią i iskrzą humorem, głos Trouilllot jest czysty i donośny, a tutaj słowa odbijają się czytelnikowi echem w czaszce. Nic tu nie jest do końca określone, autorka żongluje bohaterami, tnie intrygę, mieszając i łącząc fragmenty historii według sobie tylko znanego klucza. Szepty nagle zamieniają się w krzyk, a mowa czasami przechodzi w śpiew.

Tak jak w prozie Trouillot, i tutaj żadne słowo nie pada przypadkiem i każde zdanie jest jest osobną, misterną konstrukcją. Nawet z pozoru spontaniczny przeskok narracji z trzecio- w pierwszoosobową jest głęboko przemyślany i otwiera przed czytelnikiem nowe interpretacje. Pozwala ukazać wielowymiarowość postaci, spojrzeć na nie z różnych perspektyw: trzecioosobowego narratora, innych bohaterów oraz lustra, w którym dostrzegamy mniej lub bardziej zniekształcone odbicie. Lahens jakby celowo utrudnia jednoznaczną ocenę bohaterów, odmalowując ich w całej gamie odcieni szarości. Port-au-Prince nie jest jedynym miejscem, w którym przenikają się skrajności. Każdy z nas ma w sobie takie miejsce – a Yanick Lahens po mistrzowsku ukazuje złożoność ludzkiej psychiki i to, jak różne potrafią być nasze reakcje, gdy tracimy grunt pod nogami.

 

Mówimy o: Yanick Lahens, Błogie odwroty, przeł. Jacek Giszczak, Karakter, Kraków 2018.

 

niespodziegadki_patronat

Ten wpis jest częścią cyklu #girlpower: o książkach pisanych przez kobiety, lecz nie dla kobiet. Dla ludzi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.