Jakiś czas temu minęły drugie urodziny naszego ładnego miejsca w brzydkim świecie. Miejsca, którego powstanie planowałyśmy przez kilka lat, nim ośmieliłyśmy się rzeczywiście wyjść do ludzi z tym, co miałyśmy do powiedzenia. Niespodziegadki powstały nie dla nas samych czy dla innych, lecz dla literatury. Tej, o której trzeba było mówić, lecz o której nikt nie mówił. I choć pisałyśmy o mało popularnych autorach z peryferiów, a między wierszami także o feminizmie, równości i prawach zwierząt, zaliczyłyśmy bardzo dobry start w internetach. Znalazły się osoby, którym nasze rekomendacje wydały się ciekawe i przydatne. Okazało się, że mamy wpływ na kształtowanie czytelniczych upodobań, że pomagamy ludziom odkrywać nowe lądy. To było niesamowite doświadczenie, miałyśmy poczucie misji, mnóstwo energii i pomysłów. Przybywało nam obserwatorów na portalach społecznościowych i z radością odkrywałyśmy wśród nich ludzi z różnych miejsc i środowisk; nic nie cieszyło bardziej niż kciuk w górę od emeryta z małego miasteczka we wschodniej Polsce czy od kasjerki z Dolnego Śląska.

Wraz ze wzrostem popularności wzrastało zainteresowanie wydawców. Każdy książkowy bloger wie, jakie to uczucie, dostać pierwszego maila z propozycją współpracy – czy można się oprzeć, gdy wydawnictwo, które lubi się i szanuje oferuje książkę, którą i tak chciało się kupić? I zaczęło się: rozpakowywanie kolejnych paczek, wydłużająca się lista powieści do przeczytania, poczucie obowiązku, by recenzować wszystko, co do nas przychodzi. Brakowało czasu, by czytać książki, które same sobie wybierałyśmy. Niespodziegadki zaczęły gasnąć. To, co było dla nas charakterystyczne: oryginalny dobór lektur, specyficzny gust, przemyślane wybory, powoli przestawało nas wyróżniać. Na myśl o napisaniu czegoś nowego ogarniało nas znużenie, a najgorsza była chyba świadomość powtarzalności i wtórności tego, co robiłyśmy: o tych samych książkach pisało w tym samym czasie mnóstwo innych osób. I nie zrozumcie nas źle: nie jesteśmy rozpieszczonymi panienkami, które dostają bólu istnienia, bo wydawcy ośmielali się im wysłać książki do czytania. To bardzo miłe, jednak było tego za dużo i działo się to za szybko.

Po prostu przestało nam się chcieć. Poczucie misji gdzieś się ulotniło, stałyśmy się cichym głosikiem w morzu innych głosów. Zdałyśmy sobie sprawę, że nie chcemy zmieniać Niespodziegadek w katalog nowości wydawniczych. To nas nie zadowala. Chcemy odkrywać nowe literackie miejsca i przeżywać przygody. Nie jesteśmy jednymi z wielu. Jesteśmy Niespodziegadki.

Wracamy. Na naszych warunkach.

Piszemy, co chcemy, kiedy chcemy i o tym, co się nam podoba. Naszym marzeniem jest, by uczynić z Niespodziegadek bazę najlepszej literatury, odporną na działanie czasu i mody. Nie piszemy o książkach, które “mogą być”, są “ok” czy “w porządku”. Nie robimy nic na siłę i nie akceptujemy dedlajnów. Nie obiecujemy recenzji w zamian za egzemplarz. Mamy to szczęście, że jeśli rzeczywiście chcemy coś przeczytać, możemy pójść do księgarni i to kupić, więc darmoszka nas nie kusi. Czy to arogancja? Być może. My to nazywamy wolnością.

Stay tuned!

Komentarze (10) + Dodaj komentarz

  1. Joanna K-G pisze:

    <3

  2. Danka pisze:

    Tak trzymać dziewczyny! Warto było na Was czekać. Pouczająca jest ta Wasza szczerość. Powodzenia w nurcie zen 🙂

  3. monia pisze:

    Do boju!
    Bieżący książkowy repertuar jest komentowany wszędzie i do znudzenia, bądźcie więc wierne sobie i twórzcie ciekawą bazę książek. To dopiero popularyzatorska działalność!
    O, tak rzekłam! 🙂

  4. Agussiek pisze:

    Fantastycznie! Czekałam :))

  5. Nati pisze:

    No nareszcie, straciłam nadzieję, że pojawi się tu jeszcze jakiś nowy post! 🙁 Witajcie z powrotem! To bardzo oczekiwany powrót, serio serio! Uwielbiam Was czytać, jesteście wspaniałe :)))

  6. Zuzanna pisze:

    Nareszcie

  7. Adam pisze:

    Brawo,
    tak trzymać. Nigdy nie myślałem, że znajdę podobne literackie gusta w internetach. A teraz okazuje się, ze nie tylko literackie, ale także nazwijmy to „świadomościowe”, żeby nie używać terminów ekonomiczno-politycznych.

  8. Karolina pisze:

    Brawo! Pewnie niejeden bloger miał podobny dylemat, ale mniej odwagi ;D Czytajcie i piszcie w zgodzie ze sobą i „na własnych warunkach”.

  9. Alicja pisze:

    Super! Dojrzała decyzja! Uwielbiam te zdania: „Nie jesteśmy jednymi z wielu. Jesteśmy Niespodziegadki.”

  10. Alicja pisze:

    Brawo Dziewczyny. Dojrzała decyzja. P.S. Uwielbiam to stwierdzenie: „Nie jesteśmy jednymi z wielu. Jesteśmy Niespodziegadki.”

Pozostaw odpowiedź monia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.