Nagi fakt, egzotyczny koktajl i zagadka kryminalna

Mia Couto, Ostatni lot flaminga

Podobno gdy flamingi lecą, popychają słońce, by pojawiło się po drugiej stronie globu. W Tizangarze, małym miasteczku w Mozambiku, podczas każdego zachodu słońca śpiewa się im specjalną piosenkę, żeby wróciły następnego ranka i ponownie przyniosły światło. Ostatni lot flaminga Mii Couto jest bez wątpienia porannym lotem. Rozświetlającym i rozgrzewającym. CZYTAJ WIĘCEJ

Tydzień 2: Mozambik – Mia Couto

Mamy nadzieję, że po tygodniu w Haiti jesteście gotowi na dalszą podróż, bo czeka nas przeprawa przez ocean. Drugi tydzień spędzimy w Mozambiku, gdzie poznacie kogoś wyjątkowego: gdyby nie on, nie byłoby nas. Oto Mia Couto!

CZYTAJ WIĘCEJ

„Nie mamy dość pieniędzy, by kochać z przymusu”

Lyonel Trouillot, Dzieci bohaterów

Ta opowieść zaczyna się w miejscu, w którym wiele innych historii ogłosiłoby bankructwo: brat i siostra zabijają ojca. Roztrzaskują mu głowę i zostawiają go, leżącego w kałuży krwi. Jest około południa, gdy wybiegają z domu. Tak zaczynają się ich trzy dni wolności. Jeśli powiem, że nigdy wcześniej nie czytaliście czegoś podobnego, prawdopodobnie będę miała rację. CZYTAJ WIĘCEJ

„Nawet w więzieniu ludzie mają większą swobodę myśli i informacji niż ta, którą Kościół przewidział dla «służebnic Chrystusa»”

Marta Abramowicz, Zakonnice odchodzą po cichu

Moje dotychczasowe doświadczenia z zakonnicami ograniczały się do dwóch okropnych katechetek w podstawówce i powieści Diderota przeczytanej na studiach. Była to wstrząsająca historia, ale gdzieś w głębi serca łudziłam się, że skoro to tekst z XVIII wieku, to nijak ma się do obecnej rzeczywistości. Okazuje się, że byłam w błędzie. Przynajmniej jeśli chodzi o polską rzeczywistość. Elfriede Jelinek pisze, że “kobiety często wychodzą za mąż lub giną w inny sposób”. Na przykład idą do polskiego klasztoru, jak pokazuje książka Marty Abramowicz. CZYTAJ WIĘCEJ

Okruchy i strzępy

Wells Tower, Ruiny i zgliszcza

Ilu ludzi spotkaliście w swoim życiu? Tysiące? Dziesiątki tysięcy? Większości z nich już nie pamiętacie. Starszy mężczyzna siedzący obok was w pociągu. Kobieta, która przepuściła was w kolejce do kasy, bo mieliście tylko butelkę soku. Nastolatek, który spytał, czy macie może ognia. Dziewczyna, z którą przegadaliście całą noc na jakiejś imprezie. Nasze drogi nieustannie krzyżują się z drogami innych ludzi, lecz niewielki procent tych przypadkowych spotkań pozostaje nam w pamięci. Z takich właśnie małych przebłysków poskładane są Ruiny i zgliszcza Wellsa Towera. CZYTAJ WIĘCEJ