Plotki, zazdrość i historie opowiadane przy ognisku

At-Tajjib Salih, Wesele Zajna

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać: ile żyje książka? Czy rzeczywiście warto mówić i pisać o dziele wyłącznie w okresie jego premiery? Co potem? Po kilku miesiącach trzeba je pogrzebać na kartonowym cmentarzysku w czeluściach jakiegoś magazynu? Upychać na półkach w supermarketach, między płynem do mycia naczyń a sałatą? O ile widok Pięćdziesięciu twarzy Greya obok papieru toaletowego w Biedronce nie wzburza mnie jakoś szczególnie, to nie godzę się, byśmy tak łatwo pozwalali znikać prawdziwej literaturze. CZYTAJ WIĘCEJ

Opętanie w Sudanie

At-Tajjib Salih, Sezon migracji na Północ

Dawno, dawno temu[1], gdy ukazał się polski przekład Jalo Iljasa Churiego, pewien bloger (nie pamiętam już, kto to był, wybaczcie!) nazwał tę powieść „arabskim sucharem”. Być może nie jest to miejsce na dyskusję o upodobaniach kulinarnych, ale pozwolę sobie zaznaczyć, że ja takimi sucharami mogłabym się żywić każdego dnia, więc byłam zachwycona, gdy w moje ręce wpadł Sezon migracji na Północ At-Tajjiba Saliha. CZYTAJ WIĘCEJ

Jestem w kropce (czyli dlaczego nigdy nie skończę żadnej książki Swietłany Aleksijewicz)

Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest uroczy, letni wieczór i właśnie szykujecie się do wyjścia. Zamierzacie wybrać się do miłej knajpki, którą polecali wam znajomi, i przyjemnie spędzić czas. Gdy docieracie na miejsce, jesteście zachwyceni – wszystko okazuje się takie, jak oczekiwaliście. Podoba wam się atmosfera, nienachalna muzyka, uprzejma obsługa. CZYTAJ WIĘCEJ

Tysiące świateł, tysiące historii

Konrad Oprzędek, Polak sprzeda zmysły

Cierpię na pewną dokuczliwą przypadłość. Zawsze, gdy jadę komunikacją miejską lub idę ulicą, przyglądam się mijanym ludziom i próbuję sobie wyobrazić, jakie historie mogliby mi opowiedzieć. Patrzę na ich twarze, dłonie, zaglądam im w oczy, zastanawiam się, skąd i dokąd idą. To wszystko brzmi bardzo uroczo, jednak czasem obawiam się, że ktoś w końcu zauważy moje nadmierne zainteresowanie i potraktuje mnie gazem pieprzowym. Podejrzewam, że Konrad Oprzędek ma podobne zamiłowanie do opowieści, jednak wpadł na lepszy pomysł, jak sobie z nim radzić – napisał reportaż. CZYTAJ WIĘCEJ

266 stron festiwalu literackiego

John Maxwell Coetzee, Elizabeth Costello

„Coetzee jest mi do życia koniecznie potrzebny” – napisała kiedyś Małgorzata Szczurek. Jest to zdanie, pod którym nie tylko jestem skłonna podpisać się wszystkimi kończynami, ale wręcz z radością wytatuowałabym je sobie na czole. Dopóki nie zaczęłam czytać Coetzee’ego, nie rozumiałam tych wszystkich szalonych fanek, które mdleją na koncertach, bo na scenę wkroczył ich ulubiony zespół. Teraz wiem dobrze, co czują. Gdyby na mojej drodze stanął autor Hańby we własnej osobie, prawdopodobnie padłabym bez czucia na ziemię (a wcześniej wydałabym z siebie dziki, pierwotny okrzyk). CZYTAJ WIĘCEJ