Jaki kraj, taka rewolucja seksualna

Michalina Wisłocka, Sztuka kochania

Jeszcze zanim do kin wszedł film o jej życiu, a jej książka doczekała się kwiecistej okładki, Michalina Wisłocka była postacią, o której większość z nas choć raz słyszała. Starsi z wypiekami na twarzy czytali Sztukę kochania, a młodsi słuchali opowieści starszych lub sami wygrzebali pożółkły egzemplarz z biblioteczki rodziców. Ja po raz pierwszy usłyszałam to nazwisko dawno temu – była to późna podstawówka lub wczesne gimnazjum. Dzieciaki myliły Wisłocką z Wisławą Szymborską  – ja bardziej zainteresowałam się tą drugą i pierwsza poszła w zapomnienie. CZYTAJ WIĘCEJ

Zbudować świat i oswoić demony

Monika Kompaníková, Piąta łódź

Od jakiegoś czasu zakładki do książek zastępuje mi ołówek. Lubię mieć go pod ręką, bo nigdy nie wiadomo, czy na kolejnej stronie nie pojawi się jakieś wyjątkowe zdanie, do którego będę potrzebowała później wrócić, którym będę musiała koniecznie podzielić się z drugą połową Niespodziegadek lub po prostu takie, które będę chciała zatrzymać w pamięci na dłużej. Zwykle kończy się na kilku zabazgranych stronach, nim książka wróci bezpiecznie na półkę. Jednak w przypadku Piątej łodzi stępiłam sobie cały rysik. Do zera. CZYTAJ WIĘCEJ

Plotki, zazdrość i historie opowiadane przy ognisku

At-Tajjib Salih, Wesele Zajna

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać: ile żyje książka? Czy rzeczywiście warto mówić i pisać o dziele wyłącznie w okresie jego premiery? Co potem? Po kilku miesiącach trzeba je pogrzebać na kartonowym cmentarzysku w czeluściach jakiegoś magazynu? Upychać na półkach w supermarketach, między płynem do mycia naczyń a sałatą? O ile widok Pięćdziesięciu twarzy Greya obok papieru toaletowego w Biedronce nie wzburza mnie jakoś szczególnie, to nie godzę się, byśmy tak łatwo pozwalali znikać prawdziwej literaturze. CZYTAJ WIĘCEJ

Opętanie w Sudanie

At-Tajjib Salih, Sezon migracji na Północ

Dawno, dawno temu[1], gdy ukazał się polski przekład Jalo Iljasa Churiego, pewien bloger (nie pamiętam już, kto to był, wybaczcie!) nazwał tę powieść „arabskim sucharem”. Być może nie jest to miejsce na dyskusję o upodobaniach kulinarnych, ale pozwolę sobie zaznaczyć, że ja takimi sucharami mogłabym się żywić każdego dnia, więc byłam zachwycona, gdy w moje ręce wpadł Sezon migracji na Północ At-Tajjiba Saliha. CZYTAJ WIĘCEJ

Jestem w kropce (czyli dlaczego nigdy nie skończę żadnej książki Swietłany Aleksijewicz)

Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest uroczy, letni wieczór i właśnie szykujecie się do wyjścia. Zamierzacie wybrać się do miłej knajpki, którą polecali wam znajomi, i przyjemnie spędzić czas. Gdy docieracie na miejsce, jesteście zachwyceni – wszystko okazuje się takie, jak oczekiwaliście. Podoba wam się atmosfera, nienachalna muzyka, uprzejma obsługa. CZYTAJ WIĘCEJ