Niezwykła opowieść o zwykłym życiu

Petra Soukupová, Pod śniegiem

Powieść Pod śniegiem Petry Soukupovej jest jak francuski film z lat 60.: gwarny, żywiołowy, swobodny. Obraz drży, kadr dobrany jest pospiesznie, kamera od czasu do czasu niespodziewanie wędruje w inny punkt. CZYTAJ WIĘCEJ

Byłaś młodsza, byłaś blondynką. Wstrząsający reportaż o porwaniach polskich dzieci

Anna Malinowska, Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci

Proszę zgłosić się na badania. Babcia Basi ubiera czteroletnią wnuczkę w białe futerko, bierze za rękę i prowadzi do łódzkiego oddziału Jugendamtu. Na miejscu słyszy, że procedura jest długotrwała, i zostaje odesłana do domu. Potem Basia znika. Jest 1942 rok, trwa wojna, a dzieci traktowane są jako inwestycja w przyszłość całego narodu. CZYTAJ WIĘCEJ

Gwiezdny pył, eksplozja i kosmiczne konfetti, czyli o magii dzieciństwa

Tove Jansson, Córka rzeźbiarza

Niedawno, bo przy okazji polskiej premiery Wróżby Agnety Pleijel, zastanawiałyśmy się, gdzie są książki o dorastaniu, w których to dziewczynka grałaby pierwsze skrzypce. Marzyły nam się bystre, spragnione przygód bohaterki w każdej chwili gotowe wdrapać się na drzewo, jeśli stamtąd widok na świat będzie okazalszy. Chciałyśmy dziewczyńskości, której nie straszne są zdarte kolana i plamy na sukience. CZYTAJ WIĘCEJ

Kto tu kim rządzi, czyli język kontra językoznawcy

Jerzy Bralczyk, Andrzej Markowski, Jan Miodek, Trzy po 33

Pamiętam dokładnie moje pierwsze spotkanie z profesorem Miodkiem. Stojąc przed gabinetem, trzęsłam się ze strachu. Bo jak powiem coś źle, zaliczę językową wtopę, za którą będę się wstydzić przez następne 20 lat? Zamiast mianownika użyję dopełniacza albo wybiorę niewłaściwy przyimek? Wymsknie mi się jakieś „super” czy „ekstra”, nieprawidłowo coś zaakcentuję albo przesadzę z ilością wtrętów z francuskiego (ze mną jak z tym psem Pawłowa – kiedy trzeba przytaknąć, ja, romanistka, od razu mówię ça va)? W mojej głowie pisały się najczarniejsze scenariusze.

CZYTAJ WIĘCEJ

Cudowna Cudowna

Piotr Nesterowicz, Cudowna

13 maja 1965 roku czternastoletniej Jadwidze Jakubowskiej, mieszkance niewielkiego Zabłudowa, ukazuje się Maryja. Matka dziewczynki i wtajemniczone w sprawę sąsiadki nie mają wątpliwości: to objawienie. Inni o cudzie przekonują się, kiedy na niebie dostrzegają świetlistą łunę. Nie brakuje jednak i takich, którzy uparcie pukają się w czoło, twierdząc, że Jadwiga wszystko wymyśliła. Jedno jest pewne: odtąd w podlaskim miasteczku nic już nie będzie takie samo. CZYTAJ WIĘCEJ