Nie musisz być ładna. Szalona przygoda trzech Pasztetów

Clémentine Beauvais, Pasztety, do boju!

Patrz, jaka ona niska. Płaska jak deska. Za szerokie biodra. I ten cellulit. Co za trądzik, niech lepiej zacznie myć twarz. Włosy za rzadkie, a może wręcz przeciwnie, zbyt bujne owłosienie… wszędzie? Dziewczęce ciało (a później ciało kobiety) nieustannie poddawane jest ocenie, zwykle od wczesnych lat życia. Wiele z nas już do tego przywykło i rzadko o tym rozmyślamy, ale zastanówmy się: czyż nie mamy obsesji na punkcie wyglądu kobiet? CZYTAJ WIĘCEJ

Gorzka przyjemność

Yanick Lahens, Błogie odwroty

“Oszczędzę ci zwłaszcza obowiązkowej trasy, burdele, artyści i bieda. Po prostu spotkamy się z kilkoma osobami. Staraj się chłonąć wszystko, co spotykasz na swojej drodze” – mówi Ronny, dobrze obeznany z Haiti Amerykanin, do Francisa, Francuza, który jest tu po raz pierwszy. CZYTAJ WIĘCEJ

Ludzie i świnie

Marie Darrieussecq, Świństwo (Truizmy)

Co to znaczy, że człowiek upodabnia się do zwierzęcia? Jeśli wierzyć nauce (co z całego serca polecam), biologicznie należymy do królestwa zwierząt, jednak nietrudno zauważyć, że nieco się wyróżniamy. Mamy nieznaczne owłosienie, dwunożną postawę i przeciwstawny kciuk, umiemy czytać, pisać, liczyć i mówić wieloma językami. CZYTAJ WIĘCEJ

Największa rewolucja ze wszystkich

Rozmowa z AGNETĄ PLEIJEL

To była miłość od pierwszego słowa. Kilka przypadkowo napotkanych przy wertowaniu jeszcze ciepłej i pachnącej farbą drukarską książki zdań i przepadłyśmy. Czułyśmy, że mamy przed sobą powieść jedyną w swoim rodzaju: Wróżba była gęsta, hipnotyzująca, odważna. Gdyby ktoś nam wtedy powiedział, że pewnego wietrznego i deszczowego poranka będziemy sobie miło gawędzić z jej autorką, kazałybyśmy mu puknąć się w czoło. Ale – choć nadal trudno nam w to uwierzyć – tak właśnie było! Dziś długo wyczekiwany moment: karteczkę z zapisem naszej rozmowy z Agnetą Pleijel składamy w papierowy samolocik i posyłamy w świat! CZYTAJ WIĘCEJ

2017 rokiem superbohaterek – także na rynku książki!

Pamiętamy czasy, gdy kobiety obawiały się otwarcie przyznać do bycia feministkami. Wypowiadając prorównościowe opinie czy manifestując swoją niezależność, czuły się w obowiązku zaczynać zdania od: „Nie jestem feministką, ale…”. Bo przecież nie jesteśmy nawiedzone, nie nienawidzimy mężczyzn i nie rzucamy się na nich z pięściami, gdy chcą nam pomóc znieść po schodach ciężkie walizki, prawda? CZYTAJ WIĘCEJ