Kino – klucz do islandzkiej duszy

Sebastian Jakub Konefał, Kino Islandii. Tradycja i ponowoczesność

Dawno temu, gdy byłyśmy jeszcze uciśnionymi studentkami i musiałyśmy uzbierać określoną ilość punktów ECTS, wybierając między porywającymi zajęciami o budowie słownika a fascynującymi warsztatami z francuskich piosenek, postanowiłyśmy położyć kres cierpieniom i poszukać alternatywy, która nie przyprawiałaby nas o mdłości i ból głowy. Tak oto wylądowałyśmy na zajęciach Akademii Filmu Światowego. CZYTAJ WIĘCEJ

Co będziemy czytać w lutym 2017?

Styczeń obfitował w mocne czytelnicze przeżycia. Nadszedł nowy miesiąc, a my zgodnym chórem mówimy:  chcemy jeszcze! Oto kilka wydawniczych świeżynek, po które na pewno sięgniemy w lutym: CZYTAJ WIĘCEJ

Byłaś młodsza, byłaś blondynką. Wstrząsający reportaż o porwaniach polskich dzieci

Anna Malinowska, Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci

Proszę zgłosić się na badania. Babcia Basi ubiera czteroletnią wnuczkę w białe futerko, bierze za rękę i prowadzi do łódzkiego oddziału Jugendamtu. Na miejscu słyszy, że procedura jest długotrwała, i zostaje odesłana do domu. Potem Basia znika. Jest 1942 rok, trwa wojna, a dzieci traktowane są jako inwestycja w przyszłość całego narodu. CZYTAJ WIĘCEJ

Gwiezdny pył, eksplozja i kosmiczne konfetti, czyli o magii dzieciństwa

Tove Jansson, Córka rzeźbiarza

Niedawno, bo przy okazji polskiej premiery Wróżby Agnety Pleijel, zastanawiałyśmy się, gdzie są książki o dorastaniu, w których to dziewczynka grałaby pierwsze skrzypce. Marzyły nam się bystre, spragnione przygód bohaterki w każdej chwili gotowe wdrapać się na drzewo, jeśli stamtąd widok na świat będzie okazalszy. Chciałyśmy dziewczyńskości, której nie straszne są zdarte kolana i plamy na sukience. CZYTAJ WIĘCEJ

Plotki, zazdrość i historie opowiadane przy ognisku

At-Tajjib Salih, Wesele Zajna

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać: ile żyje książka? Czy rzeczywiście warto mówić i pisać o dziele wyłącznie w okresie jego premiery? Co potem? Po kilku miesiącach trzeba je pogrzebać na kartonowym cmentarzysku w czeluściach jakiegoś magazynu? Upychać na półkach w supermarketach, między płynem do mycia naczyń a sałatą? O ile widok Pięćdziesięciu twarzy Greya obok papieru toaletowego w Biedronce nie wzburza mnie jakoś szczególnie, to nie godzę się, byśmy tak łatwo pozwalali znikać prawdziwej literaturze. CZYTAJ WIĘCEJ