Co będziemy czytać w styczniu 2017?

Początek nowego roku to zawsze gorący okres postanowień i planów. Wiele osób zaczyna go z przytupem, robiąc listy książek do przeczytania, angażując się w wyzwania czytelnicze i rzucając się na nowości. Tak, nowości przede wszystkim! Nowy rok, nowy początek! CZYTAJ WIĘCEJ

10 książek, które pokochałyśmy w 2016 roku

Spójrzmy prawdzie w oczy: stan czytelnictwa w Polsce jest raczej przygnębiający. Na szczęście nie powstrzymuje to wydawców od serwowania nam wyjątkowych, niesamowitych i nierzadko genialnych książek. Każdy miesiąc to nowe premiery i zapowiedzi, a koniec roku to świetna okazja, by sobie powspominać, co wywarło na nas największe wrażenie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Siadajcie z nami, powspominajmy razem!

CZYTAJ WIĘCEJ

Opętanie w Sudanie

At-Tajjib Salih, Sezon migracji na Północ

Dawno, dawno temu[1], gdy ukazał się polski przekład Jalo Iljasa Churiego, pewien bloger (nie pamiętam już, kto to był, wybaczcie!) nazwał tę powieść „arabskim sucharem”. Być może nie jest to miejsce na dyskusję o upodobaniach kulinarnych, ale pozwolę sobie zaznaczyć, że ja takimi sucharami mogłabym się żywić każdego dnia, więc byłam zachwycona, gdy w moje ręce wpadł Sezon migracji na Północ At-Tajjiba Saliha. CZYTAJ WIĘCEJ

Strażniczki historii, licealne wybryki i ciemne chmury nad Rwandą

Scholastique Mukasonga, Maria Panna Nilu

Przełom lat 60. i 70. XX wieku. Dzieci-kwiaty odurzają się podejrzanymi substancjami i uprawiają wolną miłość, nieszczęśliwie zakochani nucą Killing me softly with his song, dorastający chłopcy wzdychają do plakatów Sophii Loren i Brigitte Bardot. Uczennice Liceum imienia Marii Panny Nilu w Rwandzie dekorują wezgłowia swoich łóżek nielegalnie pozyskanymi zdjęciami Beatlesów, blond aktorek i długowłosych przystojniaków. Ich radość nie trwa jednak długo, bo wkrótce do sypialni wkracza  matka przełożona i, nie kryjąc oburzenia, zrywa starannie wycięte fotografie, nakazując zastąpić je podobiznami papieża i świętymi obrazkami. CZYTAJ WIĘCEJ

Jestem w kropce (czyli dlaczego nigdy nie skończę żadnej książki Swietłany Aleksijewicz)

Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest uroczy, letni wieczór i właśnie szykujecie się do wyjścia. Zamierzacie wybrać się do miłej knajpki, którą polecali wam znajomi, i przyjemnie spędzić czas. Gdy docieracie na miejsce, jesteście zachwyceni – wszystko okazuje się takie, jak oczekiwaliście. Podoba wam się atmosfera, nienachalna muzyka, uprzejma obsługa. CZYTAJ WIĘCEJ