Co będziemy czytać we wrześniu?

Dziś ostatni dzień sierpnia – symboliczny koniec wakacji. Czas zapomnieć o słonecznych uciechach i wrócić do szkolnej ławy lub innych mniej czy bardziej lubianych zajęć. Nie warto jednak wpadać w jesienną deprechę, bo wydawcy również zabierają się do roboty i zaserwują nam w tym miesiącu sporą dawkę dobroci. CZYTAJ WIĘCEJ

Średnio udana impreza z odrobiną toksyn

Philippe Dijan, Frykcje

Niespodziegadkom zdarza się kupować książki kompulsywnie. Najgorzej jest, gdy robią zakupy razem. Efektem jednej z takich (zeszłorocznych, o ile mnie pamięć nie myli) wspólnych włóczęg po księgarniach są Frykcje Philippe’a Dijana, stojące sobie spokojnie na mojej półce. Obie kupiłyśmy po egzemplarzu, po pierwsze dlatego, że miałyśmy poczucie, że czytamy za mało literatury francuskiej, po drugie skusił nas opis na okładce, porównujący powieść do Pianistki Elfriede Jelinek. CZYTAJ WIĘCEJ

Dziewczyna taka, jak wszyscy

Lena Dunham, Nie taka dziewczyna

O książce Leny Dunham było jakiś czas temu dość głośno i miałam wrażenie, że czytelnicy podzielili się na dwa obozy. Pierwszy zachwycał się, jakie odkrywcze, zabawne i wyjątkowe są te eseje, drugi oburzał otwartością i bezwstydnością, z którą Dunham pisze o swoim życiu. Czytając komentarze – i te krytyczne, i te pochwalne – pomyślałam sobie: oho, to musi być książka, którą albo się kocha, albo nienawidzi! CZYTAJ WIĘCEJ

Oczyszczenie, które dokonuje się przez słowo

Ken Bugul, Widziane z drugiej strony

Nazwisko Ken Bugul (a właściwie pseudonim występującej jako „ta, której nikt nie chce” Mariétou Mbaye) powracało do mnie w trakcie wielu literackich spotkań. Kiedy więc na grzbiecie jednej z piętrzących się na księgarnianych półkach książek ujrzałam znajomą zbitkę liter w wolof, uznałam, że czas najwyższy, by się o sile twórczości senegalskiej autorki przekonać na własnej skórze. CZYTAJ WIĘCEJ

Seks, jazz i maszyna do pisania

Dany Laferrière, Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem

Całkiem często zdarza się, że gdy mówię gdzieś w towarzystwie, iż lubię literaturę afrykańską  lub haitańską, ludzie odsuwają się ode mnie, jakby w obawie, że jeszcze ich tym zarażę. Inni kładą mi ręce na ramieniu i mówią dość kondolencyjnym tonem: „Wow, to świetnie. Podziwiam twoje poświęcenie”. CZYTAJ WIĘCEJ