Oczy się ślinią na języku – czyli świat, który lunatykuje

Mia Couto, Lunatyczna kraina

Jak opowiedzieć wojnę? Odtwarzając przebieg wydarzeń, wyliczając straty, recytując nazwiska poległych, a może opiewając bohaterów? Którąkolwiek opcję wybrać, to opowieść o wojnie, ale nie wojna w swojej istocie, ona wciąż pozostaje nieopowiedziana. CZYTAJ WIĘCEJ

Poezja pisana prozą

Lyonel Trouillot, Niedziela, 4 stycznia

Czy jest sens zagłębiać się w historię, której tragiczny finał autor wyjawia we wstępie? Lyonel Trouillot nie próbuje zatrzymać czytelnika, kusząc go obietnicą efektownego zakończenia. Tak jak sięgając po Dzieci bohaterów, od początku znamy odpowiedź na pytanie: kto zabił?, tak czytając Niedzielę, 4 stycznia, z pierwszych zdań dowiadujemy się, że główny bohater powieści, dwudziestoczteroletni student Lucien Saint-Hilaire wkrótce zginie. CZYTAJ WIĘCEJ

Zamieszaj i wstrząśnij

Olga Drenda, Bartłomiej Dobroczyński, Czyje jest nasze życie?

Zamieszaj i wstrząśnij. To mógłby być przepis na orzeźwiającą lemoniadę, ale i wskazówka dla tych, którzy o umysł dbają równie troskliwie jak Johnny Bravo o muskuły (i fryz). W mądrej głowie powinno się przecież nieprzerwanie kotłować. Wedle zasady: czacha paruje, mózg dymi, jest ruch, jest myślenie! Jeśli poczuliście się ostatnio zbyt pewnie i wydaje wam się, że wiecie, skąd przyszliście, kim jesteście i dokąd zmierzacie, koniecznie zafundujcie sobie pastylkę musującą w postaci publikacji Czyje jest nasze życie? Olgi Drendy i Bartłomieja Dobroczyńskiego. CZYTAJ WIĘCEJ

Błogosławiony niech będzie chaos

Aleksandra Lipczak, Ludzie z Placu Słońca

Posłuszna dotychczas żona odchodzi od męża, by w filmie Almodóvara zachęcać koleżankę do nasikania drugiej na twarz. Prezydent Madrytu mówi do ludzi na koncercie: Rockerzy, kto jeszcze nie jest na haju, do dzieła! Burmistrz maleńkiego pueblo zakłada się z proboszczem, który udzieli więcej ślubów – burmistrz wygrywa, bo pobiera z sobą gejów i lesbijki z całego świata. Trener koszykarek używa żeńskich końcówek, bo jest jedynym facetem w drużynie. Brzmi znajomo? Dla nas też nie. Kto by pomyślał, że 3000 km od Warszawy dzieją się takie rzeczy! CZYTAJ WIĘCEJ

Nie chcemy tu czarnucha

Gellert Tamas, Mężczyzna z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści

Czteroletni Woffe bawi się na otoczonym białymi, piętrowymi domami placu zabaw w Vällingby, nowo powstałej, eleganckiej dzielnicy Sztokholmu. Zafascynowany przygląda się roześmianym, beztrosko figlującym rówieśnikom. Wreszcie zbiera się na odwagę i postanawia zaczepić siedzącego obok Gunnara, szturchając go delikatnie łopatką. Mały blondynek odwraca się, mruży oczy i na całe gardło krzyczy: nie chcemy cię tu, nie chcemy tu czarnucha! CZYTAJ WIĘCEJ