Feminizm dla wszystkich

Chimamanda Ngozi Adichie, Wszyscy powinniśmy być feministami

Feministka to taka paskudna baba, której się w życiu nie ułożyło (bo żaden jej nie chciał), więc pastwi się nad otoczeniem, kobietom zabraniając noszenia szpilek i malowania ust szminką, a mężczyzn zaganiając do katorżniczej pracy, na przykład wkładania naczyń do zmywarki. CZYTAJ WIĘCEJ

O ciele i duchu, czyli w poszukiwaniu wolności

Agneta Pleijel, Zapach mężczyzny

“Każdy człowiek, w szczególności córka, musi znaleźć przestrzeń, która jest tylko jego. O sobie myśli, że pewnego dnia dowie się, kim jest” – dziewczynka z Wróżby stoi przed drzwiami mieszkania, które wynajęła w Göteborgu, i zdaje sobie sprawę, że właśnie wkracza w dorosłe życie. Problemy rodziców zostawia trochę w tyle i wychodzi na spotkanie własnym, które zdają się czyhać za każdym rogiem. CZYTAJ WIĘCEJ

„Nawet w więzieniu ludzie mają większą swobodę myśli i informacji niż ta, którą Kościół przewidział dla «służebnic Chrystusa»”

Marta Abramowicz, Zakonnice odchodzą po cichu

Moje dotychczasowe doświadczenia z zakonnicami ograniczały się do dwóch okropnych katechetek w podstawówce i powieści Diderota przeczytanej na studiach. Była to wstrząsająca historia, ale gdzieś w głębi serca łudziłam się, że skoro to tekst z XVIII wieku, to nijak ma się do obecnej rzeczywistości. Okazuje się, że byłam w błędzie. Przynajmniej jeśli chodzi o polską rzeczywistość. Elfriede Jelinek pisze, że “kobiety często wychodzą za mąż lub giną w inny sposób”. Na przykład idą do polskiego klasztoru, jak pokazuje książka Marty Abramowicz. CZYTAJ WIĘCEJ

Niezwykła opowieść o zwykłym życiu

Petra Soukupová, Pod śniegiem

Powieść Pod śniegiem Petry Soukupovej jest jak francuski film z lat 60.: gwarny, żywiołowy, swobodny. Obraz drży, kadr dobrany jest pospiesznie, kamera od czasu do czasu niespodziewanie wędruje w inny punkt. CZYTAJ WIĘCEJ

Zbudować świat i oswoić demony

Monika Kompaníková, Piąta łódź

Od jakiegoś czasu zakładki do książek zastępuje mi ołówek. Lubię mieć go pod ręką, bo nigdy nie wiadomo, czy na kolejnej stronie nie pojawi się jakieś wyjątkowe zdanie, do którego będę potrzebowała później wrócić, którym będę musiała koniecznie podzielić się z drugą połową Niespodziegadek lub po prostu takie, które będę chciała zatrzymać w pamięci na dłużej. Zwykle kończy się na kilku zabazgranych stronach, nim książka wróci bezpiecznie na półkę. Jednak w przypadku Piątej łodzi stępiłam sobie cały rysik. Do zera. CZYTAJ WIĘCEJ