Co będziemy czytać w listopadzie 2017?

Choć listopad zapowiada się obiecująco i z pewną ekscytacją czekamy, aż będzie nam dane osładzać sobie smętne jesienne wieczory ciepłymi jeszcze nowościami prosto z drukarni, musimy się do czegoś przyznać. Bardzo brakuje nam powieści! Zaglądamy po kolei na strony wydawców i znajdujemy albo ciekawe non fiction, albo literaturę piękną, którą możemy co najwyżej umieścić w cyklu Czego nie będziemy czytać.  Jeśli coś nam umyka, koniecznie dajcie znać, bo naprawdę głodujemy! Tymczasem zerknijcie na nasze listopadowe zestawienie: CZYTAJ WIĘCEJ

Nagi fakt, egzotyczny koktajl i zagadka kryminalna

Mia Couto, Ostatni lot flaminga

Podobno gdy flamingi lecą, popychają słońce, by pojawiło się po drugiej stronie globu. W Tizangarze, małym miasteczku w Mozambiku, podczas każdego zachodu słońca śpiewa się im specjalną piosenkę, żeby wróciły następnego ranka i ponownie przyniosły światło. Ostatni lot flaminga Mii Couto jest bez wątpienia porannym lotem. Rozświetlającym i rozgrzewającym. CZYTAJ WIĘCEJ

Oczyszczenie, które dokonuje się przez słowo

Ken Bugul, Widziane z drugiej strony

Nazwisko Ken Bugul (a właściwie pseudonim występującej jako „ta, której nikt nie chce” Mariétou Mbaye) powracało do mnie w trakcie wielu literackich spotkań. Kiedy więc na grzbiecie jednej z piętrzących się na księgarnianych półkach książek ujrzałam znajomą zbitkę liter w wolof, uznałam, że czas najwyższy, by się o sile twórczości senegalskiej autorki przekonać na własnej skórze. CZYTAJ WIĘCEJ

Seks, jazz i maszyna do pisania

Dany Laferrière, Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem

Całkiem często zdarza się, że gdy mówię gdzieś w towarzystwie, iż lubię literaturę afrykańską  lub haitańską, ludzie odsuwają się ode mnie, jakby w obawie, że jeszcze ich tym zarażę. Inni kładą mi ręce na ramieniu i mówią dość kondolencyjnym tonem: „Wow, to świetnie. Podziwiam twoje poświęcenie”. CZYTAJ WIĘCEJ