Co płacze, to żyje

Ján Púček, Przez ucho igielne (sploty)

Czy opowieść o dziadku, który za działalność w antyfaszystowskim ruchu oporu skazany zostaje na obóz koncentracyjny, może być jednocześnie hymnem na cześć życia? Jánowi Púčekowi, młodemu słowackiemu prozaikowi, nadzwyczaj zgrabnie udaje się spleść jedno z drugim. CZYTAJ WIĘCEJ

Hipsteriada PRL-u

Stanisław Czycz, Nie wierz nikomu

Przez całe życie wydawało mi się, że z językiem polskim radzę sobie całkiem nieźle. Dość szybko, bo jeszcze zanim stanęłam na nogach, zaczęłam wypowiadać pierwsze słowa, potem nauczyłam się czytać i pisać. Jestem w stanie prowadzić logiczną rozmowę i rozumiem, o co pyta mnie ekspedientka w sklepie. Potrafię nawet żartować i czasem moje żarty okazują się śmieszne. Tak, myślałam, że polski mam opanowany na zadowalającym poziomie. Wtedy na mojej drodze stanął Stanisław Czycz ze swoją książką Nie wierz nikomu. CZYTAJ WIĘCEJ

Ucieczka przed grawitacją

Ida Linde, Poleciały w kosmos

Macie czasem tak, że brakuje wam czegoś, ale nie jesteście w stanie tego nazwać? W swoim czytelniczym życiu przeżywam takie kryzysy dość często. Jest we mnie paląca pustka, którą zapełnić może tylko dobra książka, ale dobra w określony sposób, dostarczająca wrażeń, których akurat mi potrzeba. Co za szczęście, że trafiłam na Poleciały w kosmos Idy Linde – z tej lektury nie tylko wyciągnęłam dla siebie wszystko, czego potrzebowałam, ale nawet zostało trochę, żebym sobie zapakowała na drogę. CZYTAJ WIĘCEJ

Niezwykła opowieść o zwykłym życiu

Petra Soukupová, Pod śniegiem

Powieść Pod śniegiem Petry Soukupovej jest jak francuski film z lat 60.: gwarny, żywiołowy, swobodny. Obraz drży, kadr dobrany jest pospiesznie, kamera od czasu do czasu niespodziewanie wędruje w inny punkt. CZYTAJ WIĘCEJ

Zbudować świat i oswoić demony

Monika Kompaníková, Piąta łódź

Od jakiegoś czasu zakładki do książek zastępuje mi ołówek. Lubię mieć go pod ręką, bo nigdy nie wiadomo, czy na kolejnej stronie nie pojawi się jakieś wyjątkowe zdanie, do którego będę potrzebowała później wrócić, którym będę musiała koniecznie podzielić się z drugą połową Niespodziegadek lub po prostu takie, które będę chciała zatrzymać w pamięci na dłużej. Zwykle kończy się na kilku zabazgranych stronach, nim książka wróci bezpiecznie na półkę. Jednak w przypadku Piątej łodzi stępiłam sobie cały rysik. Do zera. CZYTAJ WIĘCEJ